Reklama

Bartoszyce-Waręż// Przywracanie pamięci o wspólnych przodkach umacnia więzi między narodami

— Koncepcja wspólnego porządkowania cmentarzy i miejsc ważnych pozwala na budowanie dobrych relacji sąsiedzkich, międzypaństwowych, a także międzypokoleniowych. Biorąc pod uwagę, że w działaniach biorą w większości udział wolontariusze z Polski i Ukrainy, którzy są potomkami dawnych mieszkańców to mają one szczególny wymiar — mówi Sebastian Birnot, pasjonat genealogii, który od 2019 roku jeździ na Ukrainę, by przywracać pamięć dawnych mieszkańców tzw. Kresów Wschodnich.

Jak zaczęła się Pana przygoda z genealogią?
— Już w szkole podstawowej. Dostałem zadanie domowe polegające na stworzeniu drzewa genealogicznego swojej rodziny. Wtedy dowiedziałem się jak nazywali się moi przodkowie, oczywiście tych, których pamiętali najstarsi żyjący członkowie rodziny. Dodatkowo moja prababcia Rozalią Pilipczuk z domu Kozłowska opowiadała o miejscowościach (Łubów,  Chorobrów ,  Waręż ), w których mieszkała do przesiedlenia w Akcji Wisła w 1947 roku. Oczywiście wtedy żadnego zainteresowania genealogią i moimi przodkami ze względu na wiek nie przejawiałem. Prababcia niestety umarła, kiedy byłem w 8 klasie i opowieści z pierwszej ręki nie były już możliwe. Następnie w liceum zacząłem się interesować, dlaczego jesteśmy tutaj, na Warmii i Mazurach, dlaczego pradziadek Józef Pilipczuk nie rozmawiał o tym odczas spotkań rodzinnych. Jedni mówili jedno drudzy drugie, trzeci natomiast milczeli, więc najprostszym sposobem rozwikłania „rodzinnych tajemnic” było ruszenie w genealogię. W 2007 roku zaczęły być popularne sieci społecznościowe takie jak  Vkontakte ,  Odnoklassniki , Facebook, Grono, Nasza Klasa, wtedy zacząłem wysyłać wiadomości do osób, które miały takie same nazwiska jak osoby z mojego drzewka. Jedni odpisywali, inni nawet nie odczytywali tego co napisałem. Dzięki temu udało mi się odnaleźć daleką rodzinę w Argentynie, Australii, USA, Kanadzie i w innych krajach.
Zacząłem budowę swojego drzewka genealogicznego „po mieczu”, czyli ojca przodkowie — Pańków (parafia Tarnawatka). Wtedy nie było jeszcze RODO więc spędziłem kilkanaście pełnych dni w Archiwum Państwowym w Zamościu, gdzie udało mi się odszukać bardzo dużo przodków. Akta metrykalne z parafii Tarnawatka i Łosiniec sięgają do dalekiego 1826 roku. W każdej księdze znajdował się dany rok i były to wpisy urodzeń, małżeństw i śmierci. Dużo pomogła mi znajomość języka ukraińskiego, bo księgi prawosławne od połowy siedemdziesiątych lat XIX wieku były zapisane cyrylicą. Następnie zainteresowałem się liną po dziadku i babci od strony mamy, czyli odpowiednio miejscowości: Górzanka, Bereźnica Wyżna i  Ulucz . Akta metrykalne z miejscowości Ulucz są dostępne online, a Bereźnica Wyżna jest ślicznie opisana w tzw. Spisie Dusz, dzięki któremu udało mi się odnaleźć 3 linie przodków. Niestety najtrudniejsze poszukiwania to Górzanka, ponieważ nie ma dostępnych akt metrykalnych z połowy XIX wieku.

To dlaczego akurat jeździ Pan restaurować groby w Warężu?
— Następnym i chyba najważniejszym jak do tej pory etapem moich poszukiwań okazał się Waręż oraz Łubów i Chorobrów, skąd pochodziła wspomniana wcześniej prababcia Rozalia, urodzona w Łubowie i mieszkająca po ślubie w  Chorobrowie . W Warężu, który znajduje się tuż za polską granicą na wysokości Hrubieszowa, mieszkali jej rodzice, dziadkowie, pradziadkowie i prapradziadkowie. Jej prapradziadek, a mój 5 x pradziadek Stefan Kozłowski (1799-1854) przeprowadził się do  Waręża z Horodyszcza  Waręskiego około 1820 roku. Pierwszy raz pojechałem do Waręża i Łubowa na początku 2019 roku — wracając z gór przez Sokal, zamiast skręcić na rondzie w Bojanyczach w prawo, pojechałem prosto. Po przejechaniu 9 km ukazał mi się kościół, jak się później okazało był to Kościół pw. św. Marka Apostoła. Postanowiłem zobaczyć „stare” cmentarze w Warężu, a tam ku mojemu zaskoczeniu znalazłem groby z nazwiskiem Kozłowski, wtedy jeszcze tego nie wiedziałem: że Stefan Kozłowski (1860-1936) to mój 3 x pradziadek, a jego żona, moja 3 x prababcia to Katarzyna Kozłowska (1865-1947), że Piotr Kozłowski (1870- 1945) to brat Stefana. W Łubowie znalazłem nagrobek mojej 2 x prababci Marii Kozłowskiej (1893-1919) z domu  Paryj i jej ojca Jana  Paryja (1848-1919), którzy umarli w tym samym roku na tyfus. Po powrocie do Polski napisałem na  facebookowej grupie Genealogia na Kresach o moim wyjeździe do Waręża, o kościele i znalezionych grobach, pytając równocześnie, czy ktoś nie ma tych nazwisk w swoim drzewie. Odezwała się do mnie Pani Małgorzata, której wspomniany Piotr Kozłowski był 2 x pradziadkiem. Czyli mamy wspólnych przodków. Dzięki wiedzy, którą podzieliła się ze mną mogłem uzupełnić moje drzewo o kolejną gałąź. Tak więc – warto pytać. Udało nam się spotkać w lutym 2019 roku, spotkanie zaowocowało grupą na FB Waręż, Łubów i okolice. Rozjechaliśmy się w swoje strony pełni pomysłów i entuzjazmu, równocześnie planując wyjazd do Waręża, tym bardziej że nowa ciotka wiedziała, że na cmentarzu w Warężu znajduje się grób rodziców Piotra i Stefana. Musieliśmy go TYLKO znaleźć. W kwietniu 2019 roku pojechaliśmy wspólnie i się udało. Znaleźliśmy, tak naprawdę w ostatniej chwili, nagrobek już naszych wspólnych przodków Konstantego Kozłowskiego.

— Następnie powstał projekt „Wspólnie dla Przodków” finansowany przez Instytut Polonika. Skąd pomysł i idea na jego realizację?
— O Instytucie Polonika dowiedziałem się od Mariusza  Skorniewskiego ze Stowarzyszenia „ Robim co  Możem”, który zajmuje się również porządkowaniem cmentarzy na pograniczu. Projekt jest realizowany na pograniczu polsko-ukraińskim, obecnie zamieszkanym przez Ukraińców i niewielu Polaków. W latach 40 i 50 XX w. na tych terenach miały miejsce akcje przesiedleńcze, które sprawiły, że większość mieszkańców zmuszona została do wyjazdu w odległe miejsca (między innymi na Warmię i Mazury). Zostawili po sobie wiele zabytków kultury materialnej: cmentarze w Warężu, Łubowie oraz kościół św. Marka w Warężu. Z braku opieki zabytki kultury materialnej z biegiem czasu popadły w ruinę. Jako wolontariusz wspólnie z mieszkańcami tych miejscowości w latach 2019-2022 organizowałem już kilkanaście akcji sprzątania terenu wokół opuszczonych i zaniedbanych miejsc pochówku, o które nie ma kto zadbać z uwagi na przesiedlenia rodzin pochowanych tam osób. To dlatego projekt został nazwany „Wspólnie dla Przodków”.

— Kto bierze udział w projekcie?
— Podczas pierwszych wyjazdów w 2019 i 2022 roku udział brałem ja i mieszkańcy Waręża i Łubowa. Od 2021 r. projekt „Wspólnie dla Przodków” uzyskał dofinansowanie z Instytutu Polonika, zaplanowane zostały prace porządkowe na cmentarzach w Warężu i Łubowie oraz porządkowanie Kościoła św. Marka w Warężu. Projekt realizowany jest wspólnie ze Stowarzyszeniem na rzecz rozwoju wsi Rodnowo „Szansa i Rozwój”, Szkołą Podstawową w Warężu, parafią grekokatolicką w Warężu, Politechniką Lwowską. W pracach porządkowych biorą udział wolontariusze z Polski i Ukrainy. W 2022 r. dołączyło do nas Stowarzyszenie Animator z Morąga i Zarząd Oddziałowy NSZZ Funkcjonariuszy Straży Granicznej przy Nadwiślańskim Oddziale Straży Granicznej i po uzyskaniu kolejnego dofinansowania przez Instytut Polonika w czerwcu, lipcu, sierpniu, wrześniu i październiku rozpoczęliśmy kolejne porządki na cmentarzach. Jest to próba przywrócenia pamięci tych miejsc, zarówno potomkom rodzin wysiedlonych, jak i potomkom tych, którzy zostali i próbowali zapomnieć o przeszłości. Zauważalne zainteresowanie historią rodziny sprawia, że coraz więcej osób odwiedza miejsca, gdzie żyli i mieszkali ich przodkowie. Uporządkowane cmentarze sprawiają, że szukają kontaktu i chcą wielokrotnie wracać, włączając się czynnie do prowadzonych przez nas działań. Nasze działania aktywizują również społeczność lokalną, przybliżając im problematykę opuszczonych cmentarzy i historię tych miejsc. Koncepcja wspólnego porządkowania cmentarzy i miejsc ważnych pozwala na budowanie dobrych relacji sąsiedzkich, międzypaństwowych, a także międzypokoleniowych. Założone cele są bardzo uniwersalne i symboliczne — uporządkowanie cmentarzy w Warężu i cmentarza w Łubowie oraz uporządkowanie wnętrza i otoczenia kościoła św. Marka w Warężu. Biorąc pod uwagę, że w działaniach biorą w większości udział wolontariusze z Polski i Ukrainy, którzy są potomkami dawnych mieszkańców to mają one szczególny wymiar. Projekt będzie realizowany w następnych latach, na pewno z czasem będą dołączane inne pobliskie miejscowości, w których znajdują się stare cmentarze.

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości