Do redakcji „Nowin Północnych Bez Fikcji” trafiają informacje i pytania od pracowników Szpitala Powiatowego w Bartoszycach. Po naszym wcześniejszym tekście o planowanej konsolidacji oddziałów, brakach lekarzy i obawach personelu pytania skierowaliśmy tym razem do władz powiatu. Bo restrukturyzacja szpitala w Bartoszycach to już nie tylko temat dyrekcji placówki. To sprawa bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców całego powiatu.
O sprawie pisaliśmy już wcześniej w artykule: Bartoszycki szpital w cieniu zmian. Między zapewnieniami dyrekcji a obawami pracowników. Wtedy dyrektor Szpitala Powiatowego im. Jana Pawła II w Bartoszycach Beata Deka odpowiadała na pytania dotyczące działań naprawczych, konsolidacji trzech oddziałów, braków kadrowych, możliwych przesunięć pracowników i rozmów ze związkami zawodowymi.
Teraz wracamy do sprawy, bo po publikacji temat nie ucichł. Przeciwnie. Pracownicy nadal pytają, mieszkańcy komentują, a wokół szpitala narasta proste, ale najważniejsze pytanie: co dalej?
Wcześniej dyrektor Beata Deka przekonywała, że szpital nie planuje likwidacji oddziałów. Jednocześnie informowała, że placówka analizuje i przygotowuje konsolidację Oddziału Chorób Wewnętrznych, Oddziału Chorób Płuc i Oddziału Nefrologicznego.
Dyrekcja tłumaczyła, że zmiany mają charakter organizacyjny i wynikają z konieczności dostosowania struktury szpitala do dostępnych zasobów kadrowych. Wprost wskazywała też na braki lekarzy jako jeden z najważniejszych problemów.
To właśnie ten fragment poprzedniego artykułu wywołał największe emocje. Bo dla urzędnika „konsolidacja” może oznaczać reorganizację. Dla pacjenta brzmi to znacznie bardziej niepokojąco: czy oddział zostanie? Czy lekarz będzie dostępny? Czy chorzy nadal będą leczeni w Bartoszycach?
Po publikacji otrzymaliśmy sygnały od pracowników szpitala. Pytali o przyszłość oddziałów, zabezpieczenie personelu, dialog z załogą i odpowiedzialność organu tworzącego, czyli Powiatu Bartoszyckiego.
Dlatego zapytaliśmy władze powiatu. Odpowiedzi udzielił wicestarosta bartoszycki Paweł Wójcik.
– Skala zadłużenia Szpitala Powiatowego w Bartoszycach to około 100 mln zł – mówi Paweł Wójcik.
To zdanie zmienia ciężar całej sprawy. Bo restrukturyzacja szpitala w Bartoszycach nie dotyczy już wyłącznie organizacji pracy kilku oddziałów. Dotyczy placówki z ogromnym zadłużeniem, która musi jednocześnie leczyć, utrzymać personel i przekonać mieszkańców, że nadal zapewni im bezpieczeństwo.
Paweł Wójcik podkreśla, że obecne władze powiatu i obecna dyrekcja szpitala przejęły problem po poprzednikach.
– To wynik decyzji podejmowanych przez wieloletnie wcześniejsze zarządy placówki i Powiatu Bartoszyckiego – mówi wicestarosta. – Obecny Zarząd Powiatu sprawuje funkcję od maja 2024 roku, a obecna dyrektor szpitala objęła obowiązki w listopadzie 2024 roku. Obie zmiany nastąpiły po wyborach samorządowych.
To ważne wyjaśnienie. Ale mieszkańcy mają prawo zapytać: skoro wiadomo, skąd przyszedł problem, to jaki jest konkretny plan wyjścia z kryzysu?
Dług ma historię. Pacjent ma teraźniejszość. Choroba nie czeka na polityczne rozliczenia.
W poprzednim tekście dyrekcja mówiła, że prowadzi dialog ze związkami zawodowymi i przedstawicielami pracowników. To ważne, bo bez ludzi nie ma szpitala. Ale część mieszkańców patrzy na sprawę z innej perspektywy.
– Chyba w szpitalach to powinni być najważniejsi pacjenci, a nie związki zawodowe? – mówi nam mieszkanka powiatu bartoszyckiego.
To zdanie dobrze pokazuje emocje wokół sprawy. Jedni mówią: najpierw pracownicy, bo to oni trzymają szpital na nogach. Inni odpowiadają: najpierw pacjent, bo po to istnieje szpital.
Tyle że ten spór prowadzi donikąd, jeśli ktoś próbuje przeciwstawić pacjentów personelowi. Pacjent potrzebuje lekarza, pielęgniarki, diagnosty, ratownika, rehabilitanta i administracji, która nie tonie w chaosie. Pracownik potrzebuje jasnych zasad, stabilności i uczciwej informacji. Bez jednego nie będzie drugiego.
Wicestarosta mówi, że Zarząd Powiatu od początku kadencji szuka wsparcia zewnętrznego.
– Od początku obecnej kadencji Zarząd Powiatu podejmuje działania mające na celu uzyskanie systemowego wsparcia finansowego dla szpitala – mówi Paweł Wójcik.
Według powiatu starosta rozmawiała z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Finansów i wojewodą. Władze powiatu podkreślają szczególną rolę bartoszyckiego szpitala w regionie przygranicznym.
To argument, którego nie można lekceważyć. Bartoszyce leżą przy granicy z Federacją Rosyjską. W takim miejscu szpital powiatowy nie pełni wyłącznie funkcji lokalnej placówki. W sytuacji kryzysowej może decydować o bezpieczeństwie mieszkańców znacznie szerzej niż tylko w granicach miasta.
– 18 czerwca 2026 roku skierowaliśmy pisma do Ministra Zdrowia, Prezesa NFZ i Wojewody Warmińsko-Mazurskiego z prośbą o wsparcie i pomoc – mówi wicestarosta. – Wprowadzane zmiany wymagają czasu, a wsparcie interwencyjne potrzebne jest na już.
„Na już” brzmi jak alarm. Nie jak spokojny plan modernizacji.
Powiat wskazuje na rozmowy dotyczące restrukturyzacji zadłużenia.
– Prowadzimy rozmowy w sprawie restrukturyzacji zadłużenia, w tym refinansowania wysoko oprocentowanych zobowiązań zaciągniętych przez poprzednie zarządy – mówi Paweł Wójcik. – Trwałe rozwiązanie problemu wymaga wsparcia systemowego ze strony administracji rządowej i to jest główny kierunek działań Zarządu Powiatu.
To brzmi racjonalnie. Ale rodzi kolejne pytania. Co stanie się, jeśli rządowe wsparcie nie przyjdzie szybko? Czy powiat ma plan B? Czy mieszkańcy zobaczą harmonogram działań? Czy radni powiatowi poznają pełny obraz sytuacji finansowej? Czy opinia publiczna dowie się, jakie zobowiązania generują największe koszty?
Bo jeżeli wysokie oprocentowanie długu nadal obciąża szpital, czas nie działa na korzyść placówki. Każdy miesiąc może pogłębiać problem.
W poprzednim artykule dyrekcja mówiła o konsolidacji trzech oddziałów. Teraz zapytaliśmy powiat, czy Zarząd Powiatu podejmował decyzje dotyczące likwidacji lub zawieszenia oddziałów.
– Zarząd Powiatu nie podejmował decyzji w sprawie likwidacji bądź zawieszenia jakichkolwiek oddziałów szpitala, w tym Oddziału Nefrologicznego ze Stacją Dializ – mówi Paweł Wójcik. – Zarząd Powiatu nie posiada ustawowych kompetencji w tym zakresie.
Wicestarosta wskazuje, że szczegółowe plany organizacyjne należą do dyrekcji szpitala.
– Ewentualne plany dotyczące profilu lub zakresu działalności oddziałów leżą w kompetencji dyrekcji szpitala – mówi Paweł Wójcik. – W zakresie szczegółów ewentualnych planów i tego, gdzie docelowo mieliby leczyć się pacjenci z poszczególnych zakresów, odsyłam do dyrekcji placówki.
Formalnie powiat stawia granicę: my nie likwidujemy oddziałów, dyrekcja zarządza szpitalem. Ale społecznie sprawa nie kończy się na podziale kompetencji.
Mieszkaniec nie czyta ustaw przed wezwaniem pomocy. Pacjent nie sprawdza, kto ma kompetencję do zmiany profilu oddziału. Pacjent chce wiedzieć, czy w razie choroby otrzyma pomoc w Bartoszycach.
W poprzednim artykule dyrekcja zapewniała, że nie planuje zwolnień ani redukcji etatów. Jednocześnie przyznała, że konsolidacja może oznaczać przesunięcia pracowników między komórkami organizacyjnymi szpitala.
To ważny punkt. Bo dla dyrekcji „przesunięcie” może oznaczać racjonalizację pracy. Dla pracownika może oznaczać zmianę oddziału, zakresu obowiązków, grafiku, relacji w zespole i codziennego bezpieczeństwa zawodowego.
Wicestarosta przyznaje, że sygnały o problemach kadrowych trafiają do powiatu.
– Sygnały dotyczące niedoborów kadrowych i sytuacji w szpitalu trafiają do Zarządu Powiatu w ramach bieżącego nadzoru właścicielskiego, w tym przy okazji posiedzeń Rady Społecznej – mówi Paweł Wójcik.
Jednocześnie dodaje, że powiat nie zarządza personelem na co dzień.
– Zarząd Powiatu jako organ tworzący nie prowadzi bieżącego nadzoru kadrowego nad szpitalem. To leży w kompetencji dyrekcji jako pracodawcy – mówi wicestarosta.
Zapytaliśmy też o zabezpieczenie pracowników w procesie restrukturyzacji. Odpowiedź powiatu brzmi jasno: Zarząd Powiatu nie wydał formalnych wytycznych dyrekcji w tej sprawie.
– Kwestie warunków zatrudnienia personelu medycznego oraz ewentualnych mechanizmów ochronnych w toku działań naprawczych leżą w kompetencji dyrekcji szpitala jako pracodawcy – mówi Paweł Wójcik. – Zarząd Powiatu oczekuje jednak, że wszelkie działania restrukturyzacyjne, jeśli będą podejmowane, dyrekcja przeprowadzi z zachowaniem przepisów prawa pracy oraz w dialogu ze stroną społeczną.
To zdanie trzeba czytać uważnie. Powiat nie mówi: daliśmy wytyczne. Powiat mówi: oczekujemy dialogu.
Czy to wystarczy, gdy w grę wchodzi przyszłość jednego z najważniejszych pracodawców w powiecie? Czy organ tworzący powinien tylko oczekiwać, czy także aktywnie pilnować standardów komunikacji? Czy Rada Społeczna Szpitala otrzymuje pełne informacje o nastrojach personelu i skutkach planowanych zmian?
Po poprzednim tekście znaliśmy stanowisko dyrekcji. Teraz znamy stanowisko powiatu. Razem układają się w obraz placówki, która próbuje ograniczać koszty, porządkować strukturę, zmaga się z brakami lekarzy i ogromnym zadłużeniem.
Dyrekcja mówiła wcześniej: nie likwidujemy oddziałów, analizujemy konsolidację, nie planujemy zwolnień, możliwe są przesunięcia pracowników, prowadzimy dialog. Powiat mówi teraz: dług wynosi około 100 mln zł, szukamy pomocy w Warszawie, rozmawiamy o refinansowaniu, nie podejmowaliśmy decyzji o likwidacji oddziałów, sprawy kadrowe należą do dyrekcji.
Na papierze te odpowiedzi się uzupełniają. W praktyce zostawiają mieszkańcom kilka zasadniczych pytań.
Czy pacjenci odczują skutki konsolidacji? Czy Stacja Dializ zostanie zabezpieczona bez żadnych przerw i zmian w dostępności? Czy personel pozna szczegóły, zanim decyzje nabiorą formalnego kształtu? Czy powiat pokaże mieszkańcom realny plan ratunkowy, a nie tylko kierunek działań?
Restrukturyzacja szpitala w Bartoszycach nie jest tematem wyłącznie dla urzędników, dyrekcji i związków zawodowych. To sprawa każdego, kto może trafić do szpitala z bólem w klatce piersiowej, dusznością, powikłaniami choroby przewlekłej albo koniecznością pilnej diagnostyki.
To sprawa seniorów, pacjentów dializowanych, rodzin z dziećmi, mieszkańców wsi oddalonych od większych ośrodków i wszystkich tych, którzy nie mają możliwości pojechać po pomoc kilkadziesiąt kilometrów dalej.
Dlatego szpital nie może funkcjonować w atmosferze domysłów. Dyrekcja musi mówić konkretnie. Powiat musi pokazywać, jak wykorzystuje nadzór właścicielski. Ministerstwo i NFZ muszą odpowiedzieć, czy widzą problem bartoszyckiej placówki w regionie przygranicznym.
Po dwóch publikacjach wciąż zostają pytania, które redakcja będzie zadawać dalej.
Czy dyrekcja pokaże mieszkańcom plan konsolidacji oddziałów? Czy pacjenci nefrologiczni i dializowani otrzymają jasną gwarancję ciągłości leczenia w Bartoszycach? Czy powiat ujawni, jakie efekty przyniosły pisma wysłane 18 czerwca do Ministra Zdrowia, Prezesa NFZ i wojewody? Czy Rada Społeczna Szpitala zajmie się nie tylko finansami, ale też zaufaniem pracowników i pacjentów? Czy pracownicy poznają konkretne zasady ewentualnych przesunięć?
I najważniejsze: kto publicznie weźmie odpowiedzialność za to, żeby mieszkańcy powiatu bartoszyckiego nie zostali z pięknymi deklaracjami, ale bez realnego dostępu do leczenia?
Dług można wpisać w tabelę. Oddziały można nazwać komórkami organizacyjnymi. Pracowników można przesunąć w strukturze. Pacjentów można opisać jako świadczeniobiorców.
Ale w prawdziwym życiu szpital nie działa na języku urzędowym. Działa wtedy, gdy człowiek chory dostaje pomoc, a personel ma warunki, żeby tej pomocy udzielić.
Dlatego będziemy wracać do tematu. Bo restrukturyzacja szpitala w Bartoszycach nie może rozgrywać się za zamkniętymi drzwiami, w półzdaniach i między kompetencjami. To sprawa publiczna. A w sprawach publicznych mieszkańcy mają prawo znać prawdę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze