W Polsce istnieją dwa rodzaje inwestycji. Pierwsze są „pilne i potrzebne” – zazwyczaj tam, gdzie już wszystko jest. Drugie określa się jako „nierealne”, „zbyt kosztowne” albo „mało uzasadnione” – zwykle tam, gdzie przez dziesięciolecia nie zrobiono nic.
Kolej do Bartoszyc długo należała do tej drugiej kategorii. Gdy tylko ktoś wspomniał o przywróceniu połączeń, natychmiast pojawiał się chór ekspertów od niemożności: nie ma pasażerów, nie ma pieniędzy, nie ma torów, nie ma sensu. Najlepiej więc niczego nie robić i spokojnie obserwować, jak młodzi wyjeżdżają, przedsiębiorcy omijają region, a mieszkańcy uzależniają swoje życie od samochodu.
Na szczęście oficjalne dokumenty województwa warmińsko-mazurskiego mówią dziś coś innego.
28 kwietnia 2026 roku Sejmik Województwa Warmińsko-Mazurskiego przyjął trzecią aktualizację Planu zrównoważonego rozwoju publicznego transportu zbiorowego. Dokument opublikowano 8 maja w Dzienniku Urzędowym Województwa.
To ważne, bo nie mówimy o obietnicy wypowiedzianej podczas wiecu, zdjęciu polityka na tle torów ani o kolejnym „będziemy analizować”. Mówimy o obowiązującym dokumencie strategicznym samorządu województwa.
A w nim znajdują się dwa zapisy kluczowe dla Bartoszyc.
Pierwszy dotyczy przywrócenia ruchu na linii nr 38 na odcinku Korsze–Bartoszyce. Województwo wskazuje, że uruchomienie połączeń będzie możliwe po modernizacji infrastruktury przez PKP Polskie Linie Kolejowe.
Drugi jest jeszcze ciekawszy. Wśród planowanych kierunków rozwoju wymieniono:
linię kolejową Bartoszyce–Lidzbark Warmiński–Dobre Miasto.
A więc nie tylko odbudowa dawnego połączenia z Korszami, ale również zupełnie nowa oś prowadząca przez Lidzbark Warmiński i Dobre Miasto w stronę Olsztyna.
Czy jutro przyjedzie geodeta? Nie. Czy w przyszłym roku pojedzie pociąg? Również nie. Ale od tej chwili nikt uczciwy nie może już twierdzić, że temat nie istnieje.
Warto ostudzić triumfalizm, zanim ktoś zacznie drukować rozkłady jazdy.
Wpisanie linii do wojewódzkiego planu transportowego nie oznacza rozpoczęcia budowy. Nie ma jeszcze pieniędzy, studium wykonalności, decyzji środowiskowej ani ustalonego przebiegu trasy. Nie wiemy, ile inwestycja miałaby kosztować i kiedy mogłaby powstać.
Ale wielkie przedsięwzięcia nie zaczynają się od wbijania łopaty. Zaczynają się od uznania, że są potrzebne. Potem przychodzi miejsce na strategie, analizy, warianty, prognozy przewozowe, dokumentację i finansowanie.
Najważniejszy pierwszy krok został więc wykonany: kolej dla Bartoszyc i Lidzbarka Warmińskiego została zauważona oraz wpisana do oficjalnego kierunku rozwoju transportu województwa.
To znacznie więcej niż życzenie. To punkt zaczepienia do dalszej walki.
Przeciwnicy inwestycji zapytają oczywiście: ilu ludzi będzie jeździło?
Pytanie słuszne, ale przewrotne. Trudno bowiem oczekiwać pasażerów na linii, po której od lat nie kursują pociągi. To trochę tak, jakby zamknąć szkołę, a następnie dowodzić, że nikt do niej nie chodzi.
Dobra infrastruktura nie jest wyłącznie odpowiedzią na istniejący rozwój. Często sama ten rozwój wywołuje. Skraca drogę do pracy, uczelni i lekarza. Poszerza rynek zatrudnienia. Zwiększa atrakcyjność inwestycyjną. Ułatwia turystykę. Daje szansę ludziom starszym, młodzieży i wszystkim tym, którzy nie mają samochodu albo nie chcą finansować swojego udziału w życiu społecznym na stacji benzynowej.
Połączenie z Korszami otworzyłoby Bartoszyce na sieć prowadzącą w stronę Kętrzyna, Giżycka, Ełku, Olsztyna i Białegostoku. Trasa przez Lidzbark Warmiński i Dobre Miasto stworzyłaby bezpośredni korytarz do stolicy województwa.
Te dwa projekty nie powinny się zwalczać. Bartoszyce potrzebują obu kierunków, ponieważ miasto nie może pozostawać bocznicą regionalnego rozwoju.
Plan województwa jest sukcesem, ale łatwo go zmarnować. Dokumenty strategiczne mają tę szczególną właściwość, że przy braku determinacji potrafią spokojnie przeleżeć wiele lat.
Dlatego potrzebne są konkretne działania:
rozmowy z władzami PKP S.A. i PKP Polskich Linii Kolejowych;
wspólne stanowisko miast, gmin i powiatów zainteresowanych inwestycją;
przygotowanie analiz technicznych, ekonomicznych i przewozowych;
konsekwentne wpisywanie projektu do kolejnych dokumentów wojewódzkich i krajowych;
poszukiwanie finansowania krajowego oraz europejskiego.
Bartoszyce, Lidzbark Warmiński i Dobre Miasto muszą występować razem. Osobno każde z tych miast może zostać potraktowane jako lokalny petent. Razem tworzą korytarz komunikacyjny ważny dla całej północnej części województwa.
Równolegle trzeba walczyć o modernizację drogi krajowej nr 51 oraz budowę obwodnicy Dobrego Miasta.
Nie jest prawdą, że należy wybrać: albo asfalt, albo szyny. Nowoczesny region potrzebuje jednego i drugiego. Dobre drogi są konieczne dla transportu lokalnego i gospodarki. Kolej zapewnia szybkie połączenia między miastami, odciąża drogi i daje możliwość podróżowania osobom pozbawionym samochodu.
Modernizacja DK51, obwodnica Dobrego Miasta oraz linia Bartoszyce–Lidzbark Warmiński–Dobre Miasto powinny tworzyć jeden program wyprowadzania północnej Warmii z komunikacyjnego zapomnienia.
Ten projekt musi być ponadpartyjny, ponieważ żadna linia kolejowa nie powstanie w ciągu jednej kadencji.
Dobrze, że wcześniej zabiegali o nią politycy Prawa i Sprawiedliwości. Dobrze, że obecnie temat podejmują przedstawiciele PSL i Koalicji Obywatelskiej. Najlepiej zaś będzie, jeżeli wszyscy przestaną sprawdzać, kto pierwszy wypowiedział właściwe hasło, i zaczną pilnować, aby projekt przeszedł od deklaracji do dokumentacji, a od dokumentacji do budowy.
Pociąg nie pyta pasażera, na kogo głosował. Tory również nie są ani prawicowe, ani lewicowe. Mogą być najwyżej dobrze albo źle zaprojektowane.
I tego podziału warto się trzymać.
Kolej z Bartoszyc nie jest już utopią. Jest realnym kierunkiem zapisanym w oficjalnych planach województwa. Droga do jej realizacji będzie długa, kosztowna i pełna przeszkód. Ale alternatywą jest dalsze przekonywanie mieszkańców, że wykluczenie komunikacyjne stanowi niezmienne prawo natury.
Nie stanowi.
Bartoszyce nie leżą na końcu świata. Leżą jedynie na końcu zaniedbanej infrastruktury. A tę można odbudować.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze