Kradzież pieniędzy z sejfu w gminie Bartoszyce długo pozostawała zagadką. Gotówka znikała, ale nikt nie znalazł śladów włamania. Przełom przyniosła kamera zamontowana w mieszkaniu.
W piątek, 19 czerwca, policjanci wyjaśnili sprawę znikającej gotówki. Do kradzieży dochodziło w jednym z mieszkań na terenie gminy Bartoszyce.
Pieniądze znikały z sejfu. Nie jednorazowo. Właścicielka już wcześniej zauważała braki. Łącznie straciła 28 tys. zł.
Nie znalazła śladów włamania. Nikt nie uszkodził zamka. Nikt nie sforsował zabezpieczeń. Domownicy także nie potrafili wyjaśnić, co dzieje się z gotówką.
Kto więc otwierał sejf?
Policjanci poradzili właścicielce, by zamontowała kamerę. Kobieta posłuchała. Nie chciała jednak ryzykować kolejnej dużej straty. W sejfie zostawiła tylko jeden banknot.
Nagranie szybko przyniosło odpowiedź.
Kamera zarejestrowała nastoletnią praktykantkę z zakładu usługowego należącego do pokrzywdzonej. Dziewczyna miała dostęp do mieszkania. Znalazła kluczyk. Otworzyła sejf. Zabrała przygotowany banknot.
Właścicielka zobaczyła na nagraniu osobę, której ufała.
Ta historia nie dotyczy tylko samej kradzieży. Dotyczy także nadużytego zaufania.
Nastolatka nie musiała wyłamywać drzwi. Nie musiała pokonywać zabezpieczeń. Miała dostęp do mieszkania. Wiedziała, gdzie szukać. Znalazła też klucz do sejfu.
Kradzież pieniędzy z sejfu w gminie Bartoszyce pokazuje prosty mechanizm. Nawet najlepsze zabezpieczenie nie pomoże, gdy klucz leży w łatwo dostępnym miejscu.
Dziewczyna jest niepełnoletnia. Dlatego sprawą zajmie się Sąd Rodzinny i Nieletnich. To on zdecyduje o dalszych konsekwencjach.
Policja nie poinformowała, czy odzyskała skradzione pieniądze. Nie podała też, jak długo trwał proceder.
Ta sprawa powinna skłonić do refleksji także innych mieszkańców.
Gotówka, dokumenty i kosztowności wymagają dobrego zabezpieczenia. Sam sejf nie wystarczy. Trzeba jeszcze dobrze ukryć klucz i ograniczyć dostęp do pomieszczeń.
Nie chodzi o podejrzliwość wobec wszystkich. Chodzi o rozsądek.
W tym przypadku kamera ujawniła prawdę. Dla właścicielki okazała się ona wyjątkowo bolesna. Straciła nie tylko 28 tys. zł. Straciła też zaufanie do osoby, którą dopuściła do swojego domu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze