Pomysł na to by mieszkańcy Bartoszyc mieli dostęp do więcej niż dwóch programów telewizyjnych, zrodził się pod koniec lat 80. u grupki zapaleńców, na których czele stał Krzysztof Nałęcz. Tak naprawdę w głowach osób zrodził się od początku pomysł, by Bartoszyczanie na ekranach swoich telewizorów mogli oglądać samych siebie. Tak powstaje Stowarzyszenie Bart-Sat. Jest rok 1991.
Na początku lat 90. uczęszczałem do bartoszyckiego „Żeroma”, bardzo popularne było u nas robienie imprez szkolnych w Bartoszyckim Domu Kultury. I to tam poznałem Ś.P. Adama Malinowskiego, który był pracownikiem BDK-u. Człowiek orkiestra, instruktor, muzyk, akustyk… długo by wymieniać. 4 lata temu odszedł od nas, 4 listopada 2020 roku… Myślę, że nasze spotkanie na początku lat 90. ukształtowało mnie oraz wyznaczyło drogę, którą podążam do dzisiaj.
Adam był również pewnego rodzaju wizjonerem. To w BDK-u jako pierwsze pojawiały się: antena satelitarna, kamera video, olbrzymi telebim i wiele innych rzeczy. Wtedy, proszę mi wierzyć to były cuda techniki. Na początku przychodziłem do BDK-u ogarniać od strony technicznej szkolne imprezy, czyli pomóc w nagłośnieniu, oświetleniu itp., na tyle mnie wciągnęła technika, że później zacząłem także pomagać realizować od strony technicznej i inne imprezy.
Jak pisałem wcześniej w 1991 roku w głowach tworzących Bart-Sat, pojawiła się myśl o utworzeniu telewizyjnego programu lokalnego, nadawany miałby być właśnie poprzez sieć kablową, którą miało Stowarzyszenie wybudować. Kamery video w Bartoszycach można było wtedy policzyć na palcach jednej ręki. Kamerę miał też BDK i to tutaj założyciele Bart-Satu skierowali swoje pierwsze kroki. Były pomysły by program lokalny realizowany był jako pod szyldem domu kultury i pierwsze wydania rzeczywiście były nagrywane i montowane na sprzęcie i w pomieszczeniach BDK-u. Adam wtedy bardzo dobrze przeczuwał, że taki układ na dłuższą metę nie ma sensu i jak ma być to program rzetelny i niezależny, to musi być realizowany przez Stowarzyszenie. Dobrze się stało, że Adam przeszedł na etat do Stowarzyszenia na początku 1992 roku, a ja dołączyłem dwa lata później. Program realizowaliśmy jeden na miesiąc i było to dość żmudne i czasochłonne zajęcie.
Dzisiaj jednak bardziej chciałbym się skupić na wizjonerstwie Adama, doskonale czuł co jest ważne i na co stawiać nacisk. Od samego początku szukaliśmy rozwiązań, by jak najwięcej programów realizować na żywo, Było to dość trudne, bo pierwsza siedziba Bart-Satu mieściła się na Sikorskiego 27A, dzisiaj znajduje się tutaj Apteka „Pilula”. Pomieszczeń było niewiele i trudno było robić w nich programy. Z drugiej strony leżeliśmy na końcu miasta i nie dało się wtedy realizować ich z innych części miasta. Testowaliśmy różnego rodzaju urządzenia bezprzewodowe i kilka transmisji z większym czy mniejszym skutkiem udało się zrealizować, np. Pierwsze finały WOŚP z kina Muza i Klubu Garnizonowego, czy Dni Bartoszyc. Kiedy Bart-Sat zmienił siedzibę i znalazł się w centrum miasta było już łatwiej. W 1997 roku Bart-Sat rozpoczął transmisje mszy świętych z kościoła Farnego. Świetnym przykładem tego wyczucia co ważne, to retransmisje obrad Rady Miasta, pamiętam, że wtedy niektórzy radni próbowali zablokować nagrywanie całości obrad i ich retransmisję. Na szczęście nigdy do tego nie doszło, a 30 lat później transmisja obrad sesji samorządowych stała się ustawowym obowiązkiem. Bartoszyczanie mieli ten przywilej w zasadzie od samego początku istnienia samorządów. Adam miał niesamowitą i bardzo specyficzną zdolność do motywowania ludzi, z którymi pracował, nie oszczędzając przy tym siebie, a wręcz od siebie wymagał chyba najwięcej.
Rozwój techniki i rozwój Stowarzyszenia pomagał te pomysły realizować. Nie było chyba miesiąca, by Adam gdzieś czegoś nie wyczytał i podsuwał pomysł, a może by tak u nas to zrobić. Na początku, gdy środki finansowe były jeszcze niewielkie, wiele „urządzeń” robiliśmy sami lub modernizowaliśmy te, które mieliśmy, by jeszcze lepiej pokazywać to, co dzieje się w Bartoszycach i okolicach. W 1995 roku powstała blaszana puszka, która była mini nadajnikiem radiowym, pomysł był zupełnie inny na jej wykorzystanie, a ostatecznie puszka, w 1995 roku nadawała przez kilka dni na falach FM program radiowy. Tak, gdyby nie Bart-Sat nie byłoby pewnie Radia Bartoszyce. Ale to już opowieść na inną okazję.
Adam odszedł zdecydowanie za wcześnie, mijają 4 lata, a ja jakoś nie mogę się z tym pogodzić, brakuje mi tych rozmów i dyskusji o nowinkach technologicznych. Bardzo wiele nauczyłem się od Niego. Myślę, że śmiało mogę napisać, że to dzięki Adamowi jestem tu gdzie jestem. Dziękuję Adamie…
Jerzy Nowicki
TVK Bart-Sat
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Gratuluje Jurku.... awansu społecznego.... Wiesława Kowalewska
Gratuluje Jurku.... awansu społecznego.... Wiesława Kowalewska