Są takie chwile, kiedy małe miasto pokazuje ogromną siłę. W minioną sobotę zielone tereny przy Jeziorku Mleczarskim w Bartoszycach wypełniły się śmiechem, gwarem rozmów i zapachem ogniska. Mieszkańcy spotkali się na Charytatywnym Pikniku Pieczonego Ziemniaka, by wspólnie spędzić czas, ale przede wszystkim – by pomóc Marcinowi. Całe to poruszenie i rodzinna atmosfera nie byłyby możliwe, gdyby nie wielkie serce i praca ludzi ze Stowarzyszenia „Dolina Róż” z prezes Danutą Zubrycką na czele.
Gdy przechadzało się między stoiskami, od razu dało się wyczuć, że uczestnicy Charytatywnego pikniku Pieczonego Ziemniaka przynieśli ze sobą mnóstwo ciepła. Były domowe wypieki, pyszne jedzenie, atrakcje dla najmłodszych i puszki wolontariuszy, które z minuty na minutę robiły się coraz cięższe.
Energia, która zaraża innych
Organizacja takiego wydarzenia to setki spraw do załatwienia. Stowarzyszenie „Dolina Róż” i prezes Danuta Zubrycka po raz kolejny pokazali, że potrafią skrzyknąć mieszkańców i stworzyć coś wyjątkowego z niczego. Ich determinacja sprawiła, że przy wspólnym stole zasiedli starsi, młodsi, sąsiedzi i zupełnie obcy sobie ludzie, których połączył jeden cel.
Świetnym posunięciem było zaproszenie do współpracy młodzieży. Na pikniku nie sposób było przegapić uśmiechniętych i pełnych energii wolontariuszy „Promieniści” z Zespołu Szkół Ponadpodstawowych nr 1 w Bartoszycach. Pomagali we wszystkim, rozmawiali z mieszkańcami i po prostu dawali z siebie sto procent.
– Dziękujemy Wam za obecność, ogromne zaangażowanie, poświęcony czas, energię i gotowość do pomocy – mówią wdzięczni przedstawiciele Stowarzyszenia „Dolina Róż”. – Wasze uśmiechy i otwartość były nieocenionym wsparciem. Cieszymy się, że są młodzi ludzie, którzy chcą działać dla innych i pokazują, że dobro naprawdę łączy ludzi i pokolenia.
Każdy gest miał ogromne znaczenie
Na tym pikniku nie było rzeczy nieważnych. Liczyła się każda upieczona blacha ciasta, każda godzina poświęcona na rozstawianie stoisk i każda złotówka wrzucona przez mieszkańców. Organizatorzy podkreślają, że nie sposób wymienić z nazwiska każdej osoby, która dołożyła swoją cegiełkę, dlatego jedno wielkie, głośne „DZIĘKUJĘ” kierują do wszystkich, którzy wzięli udział w pikniku.
Ludzie nie tylko chętnie wspierali zbiórkę pieniędzy na rzecz Marcina, ale przede wszystkim przynieśli ze sobą niesamowitą życzliwość. To właśnie takie momenty pokazują, jak silna i zgrana potrafi być lokalna społeczność.
Z małych gestów rodzi się coś wielkiego
Gdy stoiska powoli pustoszały, nad jeziorkiem wciąż unosiło się poczucie dobrze spędzonego dnia. Dla prezes Danuty Zubryckiej oraz całego zespołu stowarzyszenia ten piknik to kolejny dowód na to, że ich codzienna praca ma głęboki sens.
Sobota pokazała, że hasło, które im przyświeca, jest absolutną prawdą: dobrzy ludzie tworzą lepszy świat. Dla Marcina, dla nas i dla wspólnej sprawy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze