Reklama

Zegar tyka: 1 października mija termin zgłoszeń, a 25 października wybory. Dlaczego wójt gminy Górowo Iławeckie oddał władzę?

Redakcja Nowiny Bartoszyce
22/09/2026 12:21

Machina wyborcza w gminie Górowo Iławeckie działa już na pełnych obrotach. Do 1 października komitety muszą zgłosić kandydatów, a 25 października mieszkańcy pójdą do urn. Te wybory to jednak ewenement w skali kraju. Poprzedni włodarz nie zmarł, ani nie został odwołany w atmosferze skandalu – po prostu sam zrezygnował. Krzysztof Baran miał dość użerania się z radą i dobrowolnie oddał władzę, by odblokować unijne miliony, które przez polityczne kłótnie mogły przejść gminie koło nosa.

Zgodnie z rozporządzeniem opublikowanym pod koniec sierpnia, przedterminowe wybory na nowego wójta Górowa Iławeckiego odbędą się w niedzielę, 25 października 2026 roku. Czasu jest niewiele. Zarejestrowane komitety wyborcze mają czas tylko do 1 października (dokładnie do godziny 16:00), by oficjalnie zgłosić swoich kandydatów Gminnej Komisji Wyborczej. Co ciekawe, ordynacja wyborcza zakłada specyficzny scenariusz: jeśli na placu boju ostatecznie zostanie tylko jeden chętny, wybory i tak się odbędą. Mieszkańcy będą wtedy głosować na "tak" lub "nie", a kandydat musi zdobyć ponad 50 proc. poparcia. Gdyby mu się to nie udało, nowego wójta wybierze... sama rada gminy.

Rzucił posadę z własnej woli

Politycy rzadko oddają władzę ot tak. Zazwyczaj trzymają się swoich foteli do samego końca, niezależnie od tego, jak źle układa się współpraca w urzędzie. Tymczasem Krzysztof Baran – wójt, na którego wiosną 2024 roku głosowało niemal 68 proc. mieszkańców – uznał, że w obecnym układzie sił niczego dla gminy nie zbuduje. O swojej rezygnacji poinformował 17 lipca na sesji rady, 31 lipca złożył formalne pismo do komisarza wyborczego, a w połowie sierpnia jego mandat ostatecznie wygasł.

Reklama

Jak doszło do tego "rozwodu"? Problem polegał na tym, że choć mieszkańcy wybrali Barana na wójta, to w wyborach do Rady Gminy postawili na ludzi z zupełnie innej bajki. Zdecydowaną większość (dziewięć na piętnaście mandatów) zdobyli radni z komitetu „Nasza Gmina Nasza Przyszłość”. Ich liderem był Lech Hermanowicz – polityczny rywal Barana w wyścigu o fotel wójta, który chwilę po wyborach został przewodniczącym rady.

"Wyprowadza się ten, którego da się zastąpić"

Wójt może mieć najlepsze pomysły, ale bez zgody rady nie uchwali budżetu i nie ruszy z żadną większą inwestycją. W gminie Górowo Iławeckie system się zaciął. Zamiast współpracować, obie strony tkwiły w klinczu. Baran chciał działać szybko i konkretnie, jak menedżer w firmie, a zderzył się z machiną ciągłych negocjacji, sporów i przeciągania liny.

Reklama

Swoją bezsilność wobec tej politycznej "kohabitacji" podsumował w oświadczeniu bardzo życiowym porównaniem: „Skoro więc w tym domu coś musi się zmienić, a szybko wymienić da się tylko jednego z domowników – wyprowadza się ten, którego da się zastąpić. Nie dlatego, że zawinił. Dlatego, że może”.

Wiedział, że rady, której kadencja potrwa do 2029 roku, nie da się rozwiązać. Spakował więc swoje rzeczy.

Miliony jako zakładnik konfliktu

Za tą na pozór emocjonalną decyzją kryje się jednak chłodna, pragmatyczna kalkulacja. Stawką w tej grze są wielkie pieniądze. Jesteśmy w momencie, w którym gminy mogą sięgać po ogromne środki z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) i nowych funduszy unijnych. To dla takich miejsc jak Górowo Iławeckie szansa, która długo się nie powtórzy – można za to budować drogi, wodociągi czy inwestować w zieloną energię.

Reklama

Żeby jednak dostać te pieniądze, gmina musi działać błyskawicznie. Trzeba przygotować wkłady własne, zmieniać budżet, podejmować pilne uchwały. Przy wiecznym sporze między wójtem i radą gmina nie miałaby na to szans i fundusze po prostu przepadłyby na rzecz sprawniejszych sąsiadów. Baran jasno to zdiagnozował: "inwestycje i pieniądze zewnętrzne nie czekają, aż się dogadamy". Zrobił więc krok w tył i poświęcił swoją karierę, żeby gmina mogła ruszyć z miejsca.

Co przyniesie 25 października?

Obecnie stery w urzędzie przejęła tymczasowo zastępczyni Barana, Klaudia Oleksińska. To ją ustępujący wójt wskazał jako osobę merytorycznie przygotowaną do tej roli, dając jej jasną rekomendację.

Reklama

Październikowe głosowanie będzie dla mieszkańców kluczowym testem. Dymisja Barana obnażyła brutalną prawdę o polskim systemie: można wygrać wybory z ogromnym poparciem, ale bez wsparcia rady ma się związane ręce. Otwartym pozostaje pytanie, czy 25 października gmina wybierze kogoś, kto wreszcie zakopie topór wojenny z radnymi, czy też zmieni się tylko nazwisko na drzwiach gabinetu, a wyniszczająca polityczna wojna będzie trwać w najlepsze.

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/09/2026 12:32
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości