Co może być bardziej ekscytującego niż zapach starego lakieru, stukot miniaturowych drzwi i historia, którą można postawić na półce? Dla mnie – absolutnie nic. Najnowszy nabytek w moim muzeum to nie lada perełka: Polski Fiat 125p, hołd dla legendy polskiej motoryzacji, która w latach 70. pokazała, że biało-czerwone potrafi jeździć szybko – i długo.
Rok 1973. Podwrocławska autostrada. Ośmiu śmiałków, wśród nich takie nazwiska jak Sobiesław Zasada, Marek Varisella, Andrzej Jaroszewicz, Robert Mucha, Andrzej Aromiński, Jerzy Dobrzański, Ryszard Nowicki i Franciszek Postawk, wsiadło do zmodyfikowanego Fiata 125p i... pobiło Polskim Fiatem 125p trzy rekordy długodystansowe samochodów turystycznych w klasie do 1500 cm³. Poprzedni rekord ustanowiony został w roku 1952 przez samochód Simca Aronde. Uzyskana średnia prędkość przejazdu równa 138 km/h pozwoliła na pobicie rekordu na dystansach: 25 000 (23 czerwca) i 50 000 km (30 czerwca) oraz 25 000 mil należący wcześniej do Forda Cortiny (27 czerwca). Przebieg zmagań był na bieżąco relacjonowany przez TVP i prasę. Szaleństwo! Ale jakże piękne. Ten Fiat nie był zwykłym „kanciakiem”, który ledwo zipie pod blokiem. Oj, nie! Miał 85 koni mechanicznych, silnik 1500, 70-litrowy zbiornik paliwa i coś, co dla ówczesnych fanów długich tras brzmiało jak poezja – 5-biegową skrzynię z nadbiegiem. Efekt? Leciał 175 km/h.
Model, który do mnie trafił, to specjalny dodatek dla prenumeratorów kolekcji "Rally Cars – Samochody Rajdowych Mistrzów" od DeAgostini. Skala 1:43, ale emocje jak 1:1. Ma wszystko, co trzeba: detale wierne oryginałowi, lakier błyszczący jak łysa opona po burnoucie i ten niepodrabialny klimat PRL-owskiego optymizmu przemieszany z zachodnim sprzętem pod maską.
Miniaturowe muzeum rośnie, a z nim rośnie też duma z naszej motoryzacyjnej historii. A jeśli coś można zmieścić w dłoni, a mimo to przywołuje zapach asfaltu, brzmienie silnika i emocje sprzed dekad – to warto. Bo w końcu prawdziwa pasja nie zna skali.
Kamil Kaczyński
Pasjonat, kolekcjoner, znawca resorów, człowiek, który do rosołu dodaje odrobinę benzyny (ale tylko metaforycznie).
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze