W kościele św. Michała Archanioła w Sępopolu odbył się koncert „Kolęda Przetrwania”. Zabrzmiały znane kolędy i pastorałki, ale również pieśni patriotyczne, obozowe, okupacyjne, które przywracają pamięć o tragicznych momentach polskiej historii. — Naszą intencją było przywołanie pamięci o Marszu Śmierci, w jego trakcie umęczeni więźniowie szli na śmierć ulicami Sępopola, obok naszych domów, kościoła, urzędu, tu, gdzie my teraz mieszkamy i pracujemy — mówi ks. Marek Dzięgielewski SDB, proboszcz sępopolskiej parafii.
Podczas II wojny światowej w okolicach miasta Schippenbeil (obecnie Sępopol) było budowane niemieckie lotnisko wojskowe. Przy jego budowie pracowali więźniowie podobozu koncentracyjnego Stutthof, który został tu utworzony w 1944 roku. Obóz liczył około 2000 więźniów. Większą część osób stanowiły kobiet i nastoletnie dziewczyny. W dniach 25-26 stycznia 1945 Niemcy rozpoczęli ewakuację obozu. Więźniów pędzono na północ w kierunku Królewca. Marsz Śmierci dotarł do Palmnicken (Jantarnyj — obecnie w obwodzie kaliningradzkim), zostawiając na poboczach ciała setek zmarłych i zamordowanych. Pozostałych wprowadzano na pokryty cienkim lodem Bałtyk i tam rozstrzelano.
„Stutthof idzie”… Marsz Śmierci…
Ona… może Maria, może Iza, może Soszana, a może jakiś numer, powłóczy nogami podczas przemarszu. W ten śnieg i w ten mróz. Nogi uginają się ze zmęczenia, pot słabości spływa, gdzie chce, z ran i zadrapań zastyga krew. Ociężałe powieki nie dają oczom spojrzeć w dal, wiatr i śnieg oślepia. Stopy nie czują już zimna. Potyka się o kogoś, kto już się nie poruszy, nie może się bronić. Robi się coraz zimniej i bardziej pusto.„… i niesie się biała wigilijna nuta, przez doły ciała pełne, w których oddech zgasł…”.
Wychudzona, zgłodniały szkielet, prawie nie ma czym bronić się od zimna. Bita gdzie popadnie, popędzana, zupełnie bezradna. Sczerniała twarz, pełna bólu i gniewu. Zamyślona. Osowiała. Wynędzniały cień, gdzie mróz próbuje zgasić iskierkę życia w osłabionym ciele.
„… i śpiewają w ten mroźny, kolędowy czas, a rzeka stoi w miejscu, w lód zakuta…”.
Serce puka, przyciśnięte do żeber bezwładną pięścią. Tylko tam jeszcze tli się nikła iskra życia, zamknięta jak „szczelnie grochu strąk”. Tylko tam jeszcze słyszy szelest szeptu swoich bliskich.
„… wśród śnieżycy dreptają w niepewnym płomieniu betlejemskiej gwiazdy nadzianej na żerdź…”.
Muzyka trąciła struny naszych emocji
— Doszło do mojej świadomości, że coraz mniej mówimy o tych bolesnych dziejach naszego narodu — mówi ks. Marek Dzięgielewski SDB, proboszcz z parafii św. Michała Archanioła w Sępopolu. — Nie wolno nam zapominać o ofiarach wojen. Musimy służyć im naszą pamięcią. Jest w Sępopolu obelisk upamiętniający wszystkich więźniów Stutthof-Schippenbeil. Natomiast naszą intencją było odświeżenie pamięci o ich Marszu Śmierci. Więźniowie w tym marszu przechodzili ulicami Sępopola, obok naszych domów, kościoła, urzędu, tu, gdzie my teraz mieszkamy i pracujemy. Zacząłem szukać możliwości i zwróciłem się do Instytutu Pamięci Narodowej. Okazało się, że Dział Wydarzeń Kulturalnych IPN organizuje cykl wyjątkowych koncertów „Kolęda Przetrwania”, w którym na drodze koncertowej może znaleźć się Sępopol. Tak doszło do wspólnego kolędowania w naszym kościele z zespołem Zagan i Acoustic i wokalistką Patrycją Kunert. Tym samym składamy hołd tym, którzy w bólu i cierpieniu marzyli o wolności. Dodam, że koncertowi towarzyszyła wystawa czasowa pt. „Stutthof idzie! Ewakuacja więźniów obozu koncentracyjnego Stutthof 25 stycznia – 12 marca 1945”, przygotowana wspólnie z Muzeum Stutthof w Sztutowie. Sam, a myślę, że także i widzowie jestem pod ogromnym wrażeniem oprawy muzycznej, aranżacji, wykonania utworów, oświetlenia koncertu. Muzyka trąciła struny naszych emocji, była i zaduma i wzruszenie. Niejeden z nas kolędy obozowe, gdzie zwrotki napisane pod wpływem bieżących wydarzeń usłyszał po raz pierwszy. Oby następne pokolenia utrwaliły te słowa kolęd podczas wspólnego śpiewania — dodaje ks. Marek.
Ałła Zarembo
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze