— Przede wszystkim chciałbym zmienić relacje na linii burmistrz – mieszkańcy miasta, na bardziej przyjazne i transparentne. Burmistrz musi być z ludźmi i dla ludzi, nie może lekceważyć ich potrzeb. Nawet najdrobniejszych — jasno stawia sprawę Tomasz Miroński.
— Co skłoniło Pana do ubiegania się o stanowisko burmistrza Bartoszyc?
— To pytanie jest podstawowe. Kandyduję, bo mam dziś wokół siebie ludzi, z którymi chcemy zmienić nasze miasto. Wiemy, jak to zrobić, mamy wiedzę, doświadczenie i pomysły. Do tego dużo energii. Wiemy, jak wiele problemów mają mieszkańcy naszego miasta i mamy odwagę powiedzieć — zrobimy co tylko będzie możliwe, aby im zaradzić. Bartoszyce są gotowe na zmianę. Potrzebują jej. Słyszymy to na ulicy, w sklepie, w rozmowach z mieszkańcami. Jako wieloletni dziennikarz od lat pozostaje w bliskich relacjach z ludźmi, bo zawsze stałem po stronie zwykłych ludzi, jeśli widziałem ich krzywdę. KWW Bartoszyce 2050 to ludzie doświadczeni, niezależni, ale pełni entuzjazmu i energii. Stworzyliśmy grupę ludzi – reprezentantów różnych środowisk, którzy spowodują, że Bartoszyce wreszcie się staną wspólnotą. Nie pytają o to, co będą mieć z tego, co wspólnie robimy. Większość mieszka tu od urodzenia, część wybrała Bartoszyce jako najlepsze miejsce do życia. Nasze grono jest bardzo różnorodne, ale nie ma tu ludzi uwikłanych w układy, zależnych od lokalnej władzy i partyjnych bonzów. Takich osób nie szukamy.
Gdy inni przekrzykują się i kłócą, my pracujemy nad tym, by w Bartoszycach po prostu żyło się lepiej.
Zauważyłem, zarówno ja, jak i wielu mieszkańców Bartoszyc, że w wielu obszarach istotnych dla mieszkańców nie widać skutecznych rozwiązań obecnego Pana burmistrza. Zwłaszcza jeśli chodzi o realizowanie inwestycji miejskich. Mam tu zwłaszcza na myśli rewitalizację bartoszyckiej starówki i budowę hali sportowej. W obu przypadkach wykonawcy, którzy rozpoczynali te zadania nie zrealizowali ich do końca. Wchodziły kolejne firmy, co znacznie podnosiło koszty tych inwestycji. Z drugiej strony niepokojący jest planowany poziom zadłużenia miasta i koszty obsługi długu, co w mojej ocenie ograniczy możliwości rozwoju miasta w kolejnych latach. W związku z tym jako skuteczny i doświadczony manager dostrzegam konieczność zmiany w sposobie zarządzania miastem i realizacji określonych celów.
— Jakie są Pana główne cele i priorytety?
— Wiem, że najważniejsze jest reagowanie na bieżące potrzeby ludzi żyjących w lokalnych społecznościach, podejmowanie inicjatyw, z którymi wychodzą mieszkańcy i słuchanie ich głosu. Burmistrz musi umieć unieść się ponad podziały i być wyrazicielem woli wszystkich środowisk i mieszkańców miasta. W związku z tym moim priorytetami są: rozwój infrastruktury i przedsiębiorczości, zwiększenie bezpieczeństwa i podniesienie świadomości ekologicznej, zwiększenie aktywności sportowej i kulturalnej, wzmocnienie poczucia więzi społecznych wśród mieszkańców, aktywizacja seniorów oraz wsparcie w rozwoju społecznym i indywidualnym dzieci i młodzieży, profilaktyka zdrowotna.
— Jak będzie wyglądała Pana praca na stanowisku burmistrza?
— Uważam, że przyszedł czas na Bartoszyce, w których będzie miejsce dla wszystkich. Będziemy współpracować ze wszystkimi, którzy tak jak my – kochają Bartoszyce, miasto naszych dziadków, rodziców i dzieci. Wartości takie jak rodzina, relacje dobrosąsiedzkie, solidarność to dla nas fundament. Przede wszystkim chciałbym zmienić relacje na linii burmistrz – mieszkańcy miasta, na bardziej przyjazne i transparentne. Burmistrz musi być z ludźmi i dla ludzi, nie może lekceważyć ich potrzeb. Nawet najdrobniejszych. Nasze miasto zaczyna opuszczać młode pokolenie w poszukiwaniu pracy i godnych warunków życia. Spotykam się często z głosami młodszej części społeczności, a także i mojego pokolenia, która mówi, że w tym mieście nie ma perspektyw na zapewnienie godnych warunków życia rodzinie. Trudno jest prowadzić działaność gospodarczą w Bartoszycach. Obecna władza twierdzi, że jest wspaniale, ale obroty firm usługowych spadają. Bez niewielkich, przyjaznych środowisku zakładów przemysłowych zatrudniających do 250 pracowników trudno mówić o rozwoju. To one generują miejsca pracy, a co za tym idzie powodują wzrost zamożności społeczeństwa. Uważam, że jest to szansa na rozwój miasta i jako Burmistrz chciałbym iść w tym kierunku. Kwestią kluczową jest połączenie Bartoszyc ze światem. Od dawna trzeba było zabiegać o połączenie kolejowe naszego miasta z resztą Polski, linią przez Lidzbark Warmiński, Dobre Miasto i Olsztyn. Potrzebna jest też rozbudowa drogi krajowej nr 51. To musi być trasa szybkiego ruch z prawdziwego zdarzenia. Dwupasmowa z obwodnicami miast i miejscowości. To oczywiście nie jest zadanie na jedną kadencję, dlatego nie można marnować ani chwili, bo bez tego nasze miasto zacznie po prostu umierać. Miasto musi przygotować ciekawą ofertę inwestycyjną, służyć temu mogą nie tylko tereny gminne, ale również tereny należące do Skarbu Państwa lub tereny prywatne wymagające zmiany w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Należy uwolnić wiele inicjatyw i pomysłów niemogących się dotychczas przedrzeć przez biurokratyczne zasieki. Chciałbym w większym zakresie prowadzić konsultacje z przedstawicielami przedsiębiorców, przede wszystkim z Bartoszyc, ale liczyć będą się wszystkie inicjatywy zmierzające do zwiększenia miejsc pracy w mieście.
Zamierzam też w większym stopniu zadbać o mieszkańców miasta wprowadzając darmową komunikację miejską. W Bartoszycach powinna powstać spójna sieć ścieżek rowerowych, dając olbrzymie możliwości aktywnego spędzania czasu. Część ścieżek może mieć charakter mieszany, pieszo-rowerowy.
Niestety oferta kulturalna naszego miasta jest zbyt uboga, by zachęcać do zamieszkania w Bartoszycach. Zamierzam to zmienić organizując wiele imprez plenerowych, wykorzystując pomysły naszej młodzieży, seniorów, osób zrzeszonych w stowarzyszeniach. Trzeba po prostu zacząć słuchać mieszkańców!
Materiał zlecony i opłacony przez Komitet Wyborczy Wyborców Bartoszyce 2050
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze