Doniosłe, w swej istocie, odbyło się czterdzieste spotkanie Bartoszyckiej Grupy Literackiej „Barcja” w sprzyjających progach restauracji Ardii w Bartoszycach. A to stąd, że Grupa od połowy października 2023 roku, jest w „stanie” obchodów 40-lecia swojego powstania, w 1983 roku.
Z tej okazji wspomnieni zostali nieżyjący już współzałożyciele „Barcji”: Teresa Bratek, Romuald Moszoro i Zygmunt Kornowski, a także patron bartoszyckich konkursów poetyckich – Leonard Turkowski i zasłużony dla Grupy Józef Jacek Rojek (byli mieszkańcy Bartoszyc). Obecnie czynni członkowie „Barcji”, to: Teresa Barszcz Ward, Maria Duchnik, Justyna Ławrynkiewicz, Anna Osowska, Witold Kiejrys, Ewa Kowalczyk, Elżbieta Pilipiuk, Ewelina Mścisz, Kamil Kijewski, Beata Kibicka i Jerzy Sałata. Gośćmi tego spotkania byli syn Leonarda — Marek Turkowski, Janusz Krysiak – autor muzyki do barcyjnych wierszy. Z przyczyn osobistych nie dojechali prezes olsztyńskiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczpospolitej Polskiej – Marek Książek i prezes olsztyńskiego oddziału Związku Literatów Polskich – Andrzej Cieślak, którego godnie zastąpił wice prezes Oddziału Związku Jerzy Górczyński.
Podczas zebrania opłatkowego, wszystkim uczestnikom niespodziankę zrobiła Aneta Przybyłek, która w sympatyczny sposób rozpoczęła promocję, swojego pierwszego tomiku poetyckiego. „Barcja” miała więc kolejny powód do świętowania. Ja, natomiast, nie o spotkaniu chcę mówić, a książce koleżanki i wejść, choć na chwilę, na „Ścieżki mego życia” Anety, jeszcze pachnącej farbą drukarską i widocznych gołym okiem, pozytywnych emocji samej autorki i obdarowanych.
W ciepłej dedykacji podarowanego mi tomiku czytam, bym zgodnie z życzeniem Anety, wędrując jej ścieżkami, odnalazł siebie. Pięknie to brzmi i kiedy patrzę na ten przemiły wpis, czuję się zaproszony do wstąpienia na te „ścieżki” ze słów. Czytam, jak Aneta rozpisuje się o mieście swojego urodzenia – Bartoszycach. O Sępopolu, gdzie stawiała swoje pierwsze kroki i mieszkała przez jakiś czas z rodzicami, że tam zaczęła chodzić do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Czytam o Grądach Węgorzewskich, gdzie obecnie mieszkają jej rodzice, a ona sama również to urocze miejsce dość często odwiedza. I wreszcie o wędrówkach po górach — jej wielkiej miłości.
Za Anetą, tak po prawdzie, nie można nadążyć. Pasja pisania wierszy wyzwala w niej chęć utrwalania z fotograficzną precyzją wszystkiego, co napotka na swojej drodze. Z wierszy wynika, że jest wyczulona na krzywdę bliźniego, co ma z pewnością związek z wykonywaniem pracy fizykoterapeuty w Środowiskowym Domu Samopomocy w Bartoszycach, gdzie z tego, co jest dane mi obserwować, spełnia się w innych rolach.
Sama w sobie, oczarowana księdzem Janem Twardowskim, Anną Kamieńską, Haliną Poświatowską, czy miłośnikiem poezji i sztuki, cenionym przewodnikiem duchowym, księdzem Krzysztofem Grzywoczem, idzie dalej, jakby wyznaczonym szlakiem górskim. W tej drodze nie zapomina jednak spoglądać w lewo, czy prawo, bo przecież jak każdy, napotyka w swym życiu na czyhające „urwiska” w postaci, chociażby zwykłej ludzkiej pychy, co to nie potrafi odróżnić dobra od zła.
Oto ta Aneta idzie swoimi ścieżkami przez Nadzieję, Miłość, Wiarę, Życie, Dom, Góry i Dedykacje. Gdyby każdą stronę Jej książki nazwać „dniem”, to Czytelnik miałby do przejścia 260 dni, niejako zawartych w trzydziestu latach twórczości poetyckiej naszej poetki. W tym czasie Autorka, przepełnioną ogromną życzliwością do ludzi, weszła na drogę Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Żeromskiego w Bartoszycach, ukończyła szkołę medyczną w Sztumie, założyła rodzinę, wychowała dzieci oraz rozpoczęła pracę zawodową.
W większości znam „ścieżki” poetyckie Anety, ale czytam je jakby na nowo z dojrzalszym znaczeniem, poznaję w nich świeższe znaczenie słów, ale też wkradają się we mnie nowe odkrycia, choć odkrywane wcześniej, na barcyjnych zebraniach, zamieszczane na Facebooku, czy w plikach wierszy przysyłanych na bartoszyckie konkursy poetyckie im. Leonarda Turkowskiego. Wszystko to sprowadza się do jednego, do wypracowanej, stworzonej przez Anetę Przybyłek, swojej, wyróżniającej się tylko w jej wierszach, „własnej”, indywidualnej poetyki. Choć widać w nich Annę Kamieńską, czy Halinę Poświatowską, to jest to wynik długich, twórczych zmagań z samą sobą, na jaką liryczną „ścieżkę” wstąpić. I widzę, że już wybrała tę jedną, z którą teraz się utożsamia. To jest najważniejsze dla dalszej drogi poetyckiej, każdego twórcy słowa pisanego. Także dla Anety.
I jeszcze jedno. Ten wieczór opłatkowy był wyjątkowy, bo to jakoby wigilia sprawiła, że do pustego miejsca przy stole zasiadła, ciepło przyjęta, nowa barcjanka w osobie Beaty Kibickiej, której jako prezes Stowarzyszenia życzę, aby jej przygoda z poezją była radosna i twórcza.
Chcę wspomnieć o ważnym fakcie. „Barcja” jest ściśle powiązana z działalnością Związku Literatów Polskich Oddziału w Olsztynie od początków swojego istnienia dzięki wspomnianym wyżej Leonardowi Turkowskiemu i Józefowi Jackowi Rojkowi. Oni to związani z Bartoszycami, dzierżyli w swoim czasie zaszczytne stery prezesów Oddziału ZLP w Olsztynie. Pamiętając również o inspirującej roli „Barcji” dla kultury Regionu, aktualny Zarząd ZLP nadał Bartoszycom wyróżniający Status Miasta Poetów.
Wszystkim, ewentualnym Czytelnikom, życzę miłych ciepłych wrażeń i cierpliwości w poznawaniu drugiego świata Anety.
Jerzy Sałata
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze