Reklama

Wspomnienie nieżyjących założycieli Barcji i nowe oblicze grupy – promocja tomiku poetyckiego Anety Przybyłek

Redakcja Nowiny Bartoszyce
18/02/2024 13:31

Doniosłe, w swej istocie, odbyło się czterdzieste spotkanie Bartoszyckiej Grupy Literackiej „Barcja” w sprzyjających progach restauracji Ardii w Bartoszycach. A to stąd, że Grupa od połowy października 2023 roku, jest w „stanie” obchodów 40-lecia swojego powstania, w 1983 roku.

Z tej okazji wspomnieni zostali nieżyjący już współzałożyciele „Barcji”: Teresa Bratek, Romuald Moszoro i Zygmunt Kornowski, a także patron bartoszyckich konkursów poetyckich – Leonard Turkowski i zasłużony dla Grupy Józef Jacek Rojek (byli mieszkańcy Bartoszyc). Obecnie czynni członkowie „Barcji”, to: Teresa Barszcz Ward, Maria Duchnik, Justyna Ławrynkiewicz, Anna Osowska, Witold Kiejrys, Ewa Kowalczyk, Elżbieta Pilipiuk, Ewelina Mścisz, Kamil Kijewski, Beata Kibicka i Jerzy Sałata. Gośćmi tego spotkania byli syn Leonarda — Marek Turkowski, Janusz Krysiak – autor muzyki do barcyjnych wierszy. Z przyczyn osobistych nie dojechali prezes olsztyńskiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczpospolitej Polskiej – Marek Książek i prezes olsztyńskiego oddziału Związku Literatów Polskich – Andrzej Cieślak, którego godnie zastąpił wice prezes Oddziału Związku Jerzy Górczyński.

Podczas zebrania opłatkowego, wszystkim uczestnikom niespodziankę zrobiła Aneta Przybyłek, która w sympatyczny sposób rozpoczęła promocję, swojego pierwszego tomiku poetyckiego. „Barcja” miała więc kolejny powód do świętowania. Ja, natomiast, nie o spotkaniu chcę mówić, a książce koleżanki i wejść, choć na chwilę, na „Ścieżki mego życia” Anety, jeszcze pachnącej farbą drukarską i widocznych gołym okiem, pozytywnych emocji samej autorki i obdarowanych.

W ciepłej dedykacji podarowanego mi tomiku czytam, bym zgodnie z życzeniem Anety, wędrując jej ścieżkami, odnalazł siebie. Pięknie to brzmi i kiedy patrzę na ten przemiły wpis, czuję się zaproszony do wstąpienia na te „ścieżki” ze słów. Czytam, jak Aneta rozpisuje się o mieście swojego urodzenia – Bartoszycach. O Sępopolu, gdzie stawiała swoje pierwsze kroki i mieszkała przez jakiś czas z rodzicami, że tam zaczęła chodzić do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Czytam o Grądach Węgorzewskich, gdzie obecnie mieszkają jej rodzice, a ona sama również to urocze miejsce dość często odwiedza. I wreszcie o wędrówkach po górach — jej wielkiej miłości.

Za Anetą, tak po prawdzie, nie można nadążyć. Pasja pisania wierszy wyzwala w niej chęć utrwalania z fotograficzną precyzją wszystkiego, co napotka na swojej drodze. Z wierszy wynika, że jest wyczulona na krzywdę bliźniego, co ma z pewnością związek z wykonywaniem pracy fizykoterapeuty w Środowiskowym Domu Samopomocy w Bartoszycach, gdzie z tego, co jest dane mi obserwować, spełnia się w innych rolach.

Sama w sobie, oczarowana księdzem Janem Twardowskim, Anną Kamieńską, Haliną Poświatowską, czy miłośnikiem poezji i sztuki, cenionym przewodnikiem duchowym, księdzem Krzysztofem Grzywoczem, idzie dalej, jakby wyznaczonym szlakiem górskim. W tej drodze nie zapomina jednak spoglądać w lewo, czy prawo, bo przecież jak każdy, napotyka w swym życiu na czyhające „urwiska” w postaci, chociażby zwykłej ludzkiej pychy, co to nie potrafi odróżnić dobra od zła.

Oto ta Aneta idzie swoimi ścieżkami przez Nadzieję, Miłość, Wiarę, Życie, Dom, Góry i Dedykacje. Gdyby każdą stronę Jej książki nazwać „dniem”, to Czytelnik miałby do przejścia 260 dni, niejako zawartych w trzydziestu latach twórczości poetyckiej naszej poetki. W tym czasie Autorka, przepełnioną ogromną życzliwością do ludzi, weszła na drogę Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Żeromskiego w Bartoszycach, ukończyła szkołę medyczną w Sztumie, założyła rodzinę, wychowała dzieci oraz rozpoczęła pracę zawodową.

W większości znam „ścieżki” poetyckie Anety, ale czytam je jakby na nowo z dojrzalszym znaczeniem, poznaję w nich świeższe znaczenie słów, ale też wkradają się we mnie nowe odkrycia, choć odkrywane wcześniej, na barcyjnych zebraniach, zamieszczane na Facebooku, czy w plikach wierszy przysyłanych na bartoszyckie konkursy poetyckie im. Leonarda Turkowskiego. Wszystko to sprowadza się do jednego, do wypracowanej, stworzonej przez Anetę Przybyłek, swojej, wyróżniającej się tylko w jej wierszach, „własnej”, indywidualnej poetyki. Choć widać w nich Annę Kamieńską, czy Halinę Poświatowską, to jest to wynik długich, twórczych zmagań z samą sobą, na jaką liryczną „ścieżkę” wstąpić. I widzę, że już wybrała tę jedną, z którą teraz się utożsamia. To jest najważniejsze dla dalszej drogi poetyckiej, każdego twórcy słowa pisanego. Także dla Anety.

I jeszcze jedno. Ten wieczór opłatkowy był wyjątkowy, bo to jakoby wigilia sprawiła, że do pustego miejsca przy stole zasiadła, ciepło przyjęta, nowa barcjanka w osobie Beaty Kibickiej, której jako prezes Stowarzyszenia życzę, aby jej przygoda z poezją była radosna i twórcza.

Chcę wspomnieć o ważnym fakcie. „Barcja” jest ściśle powiązana z działalnością Związku Literatów Polskich Oddziału w Olsztynie od początków swojego istnienia dzięki wspomnianym wyżej Leonardowi Turkowskiemu i Józefowi Jackowi Rojkowi. Oni to związani z Bartoszycami, dzierżyli w swoim czasie zaszczytne stery prezesów Oddziału ZLP w Olsztynie. Pamiętając również o inspirującej roli „Barcji” dla kultury Regionu, aktualny Zarząd ZLP nadał Bartoszycom wyróżniający Status Miasta Poetów.
Wszystkim, ewentualnym Czytelnikom, życzę miłych ciepłych wrażeń i cierpliwości w poznawaniu drugiego świata Anety.

Jerzy Sałata
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości