Reklama

Bośnia i Hercegowina: kraj, który nauczył się oddychać po burzy

Redakcja Nowiny Bartoszyce
23/12/2025 21:34

Są miejsca na mapie Europy, które noszą swoją historię jak ciężki płaszcz, a mimo to potrafią stanąć prosto, patrzeć w słońce i zaprosić przybysza do stołu. Bośnia i Hercegowina jest jedną z nich — krajem, który pamięta, ale żyje dalej, jakby nieustannie dawała sobie drugą szansę. Między górami a Adriatykiem, między somunem a bosanską kawą, między przeszłością a tym, co nadejdzie.

Bośnia i Hercegowina to państwo położone w południowej Europie, na Półwyspie Bałkańskim. Stolicą jest Sarajewo. Powierzchnię ma około sześć razy mniejszą od Polski. Liczba ludności wynosi około 3,5 miliona mieszkańców. Mozaika etniczna od wieków definiuje tutejszą codzienność: 48 proc. stanowią Bośniacy, 33 proc. Serbowie, 15 proc. Chorwaci. Dominującą religią jest islam, pozostałość po osmańskiej obecności. Turcy okupowali te ziemie od XV do XX w.

Walutą jest marka zamienna (BAM), choć wielu miejscowych równie chętnie przyjmuje euro. Reszta, jak to zwykle na Bałkanach bywa, często wraca w lokalnej walucie.

Reklama

 

Góry i rzeki — naturalni strażnicy

Kraj ten oddycha przyrodą. Cztery parki narodowe — Sutjeska, Kozara, Una i Drina — zabezpieczają ostatnie skrawki europejskiej dzikości. W Sutjesce znajduje się jeden z ostatnich lasów pierwotnych kontynentu. Park Una z kolei błyszczy krystaliczną wodą, która skacze kaskadami jak srebro na słońcu.

Bośnia to przede wszystkim góry. Góry Dynarskie rozlewają się tu jak monumentalna rzeźba, a masyw Prenj — „hercegowińskie Himalaje” — robi wrażenie nawet na wytrawnych wspinaczach. Jahorina, dzięki Zimowym Igrzyskom Olimpijskim z 1984 r., pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych gór świata.

Reklama

Najwyższy szczyt, Maglić (2386 m n.p.m.), stoi dumnie na granicy z Czarnogórą.

Okno na Adriatyk

Powoli zbliżamy się do samego Adriatyku. Po rozpadzie Jugosławii Bośnia i Hercegowina zachowała dostęp do morza, choć jest on naprawdę niewielki. Linia brzegowa ma zaledwie około 20 km długości i skupia się w rejonie jedynego nadmorskiego kurortu kraju – Neum. To miejsce jest jedynym „oknem na morze”  tego państwa. Co ciekawe, bośniacki dostęp do morza przecina terytorium Chorwacji. Również piękne i ciekawe są tu jeziora, w szczególności jezioro Ramskie z niepowtarzalną linią brzegową.

Reklama

Kraj, który smakuje powoli

Kuchnia bośniacka jest trochę jak sama Bośnia – miks wpływów osmańskich, bałkańskich i śródziemnomorskich. Proste składniki, powolne gotowanie i dużo mięsa. Kilka rzeczy, które ją wyróżniają: Cevapi to absolutny król. Małe, grillowane kiełbaski z mielonego mięsa, podawane w chlebku somun z cebulą. Do tego często pljeskavica, coś jak większy kotlet mielony w formie burgera, oraz różne szaszłyki. Spotykamy tu także wpływy kuchni tureckiej. Dużo potraw pieczonych w glinianych naczyniach. Popularne są też dolmy, czyli warzywa faszerowane ryżem i mięsem, burek i jego różne nadzienia w cieście. Kuchnia bośniacka lubi, kiedy jedzenie ma czas. Wiele dań długo się marynuje, piecze na niskim ogniu, dusi w sosach. To daje bardzo domowy smak.Chleb w Bośni jest święty, stanowi podstawę do mięsa. Zawsze świeży, miękki, czasem trochę przypieczony.

Reklama

Warzywa i rosoły są ważniejsze, niż się wydaje. Chociaż mięso gra pierwsze skrzypce, to dużo jest zup. Latem jedzą sporo papryki, bakłażanów, pomidorów.

Na koniec – to, co wszyscy lubimy – słodkości z dużą ilością syropu. To oczywiście wpływ osmański w wersji „na bogato”: baklava, tufahija – czyli jabłko nadziane orzechami, zalane syropem, oraz kadaif.

Co pijemy? Tylko rakiję.
Rakija jest jak herbata w Anglii – nie wypada odmówić. A jeśli nie alkohol, to bośniacka kawa, podawana w małym dzbanuszku z kostką cukru, którą trzymamy między zębami, popijając kawę.

Reklama

Jedzenie jest sycące, proste, ale z charakterem. Bez pośpiechu. Najlepiej smakuje, gdy jest przygotowane przez babcię w niedzielę, a nie w restauracji.

Skąd Bośnia i skąd Hercegowina?

Pierwsze źródła pisane o Bośni pochodzą z X wieku z traktatu De administrando imperio, bizantyjskiego cesarza Konstantyna VII Porfirogenety, który pisał o „małej krainie Bosony”.

Według filologów nazwa Bośnia może pochodzić od iliryjskiego słowa bos, oznaczającego bieżącą wodę. Słowiańscy osadnicy nazwali wijący się pośród gór i równin strumień Bośnia – od łacińskiego Basante – a siebie nazwali Bośniakami.

Reklama

Natomiast pochodzenie nazwy Hercegowina – Ziemia Herzoga, od niemieckiego słowa Herzog, książę – sięga XV wieku i pochodzi od tytułu bośniackiego magnata Stjepana Vukčicia-Kosačy. Nasz Stjepan zapragnął być księciem i nazwał siebie Herzog. I tak książę, czyli nasz Herzog, był rozpoznawalny jako „gospodarz” tej ziemi. Innymi słowy: Herceg plus owina to „ziemia hercega”, czyli kraj należący do Stjepana.

Stjepan w 1448 r. przyjął oficjalny tytuł „Herceg od Svetog Save”, czyli „Książę św. Sawy”, patrona Serbii i Bałkanów. I od tego tytułu zaczęto nazywać te tereny Hercegowiną. Wcześniej te ziemie nie miały tak określonej nazwy jako osobny byt – dopiero jego ambicje oraz prestiżowy tytuł stworzyły to określenie. Stjepanek po prostu zrobił sobie brand, jak influencer średniowiecza.

Reklama

 

Młode państwo pośród starych konfliktów

Niepodległość Bośni i Hercegowiny ogłoszono w marcu 1992 r. — to jedna z iskier, które zapoczątkowały rozpad Jugosławii i doprowadziły do najbardziej krwawego konfliktu zbrojnego w Europie od czasów II wojny światowej.

 

Cienie wojny…

Niecałe trzy dekady temu wszystko tu wyglądało zupełnie inaczej. Możemy sobie wyobrazić rzekę, przy której widać grupkę chłopców łowiących pstrągi, żartujących jakby świat nigdy nie próbował się rozpaść. A przecież wtedy, w latach 1992–1995...

Reklama

Sąsiedzi, którzy razem pili kawę z tygielka, nagle stanęli po dwóch stronach barykad. Wcześniej najwyżej ktoś komuś dał sztachetą po głowie po przedawkowaniu rakiji. Rano bolało wszystkich jednakowo i nikt nie robił z tego tragedii. Potem przyszli ludzie, którzy obudzili strach, następnie pamięć o tym, że to przecież sąsiad.

Dzisiaj miasteczka znów żyją spokojnie. Kawiarnie są pełne, piesze szlaki pachną sosną i ziołami, a ulicami chodzą ludzie, którzy próbują po prostu żyć. I to jest chyba najpiękniejsze w Bałkanach – ta uparta normalność po wszystkim, co przeszli.

Reklama

 

Bałkański kocioł, czyli wojna bośniacka

Wojna w Bośni to konflikt, który trwał od 1992 do 1995 r. na terenie Bośni i Hercegowiny, jednym z państw powstałych po rozpadzie Jugosławii. W konflikcie uczestniczyły trzy główne grupy narodowo-religijne: muzułmańscy Bośniacy, prawosławni Serbowie oraz katoliccy Chorwaci.

Na początku wojny Bośniacy i Chorwaci współpracowali przeciwko Serbom, którzy dążyli do utworzenia tzw. Wielkiej Serbii i zajęli znaczne obszary kraju. Jednak w 1993 r. doszło do konfliktu również między Chorwatami i Bośniakami, co jeszcze bardziej skomplikowało sytuację. W 1994 r. Bośniacy i Chorwaci zawarli porozumienie i ponownie połączyli siły przeciwko Serbom. I tak to summa summarum wszyscy lali się na okrągło, czyli znaczy się – Bałkański Kocioł.

Reklama

Srebrenica – rana, która się nie goi

Wojna charakteryzowała się licznymi zbrodniami przeciwko ludności cywilnej, w tym czystkami etnicznymi. W roku 1993 wkroczyły tam siły pokojowe ONZ, tzw. „Niebieskie hełmy”, jednak bez możliwości interwencji zbrojnej. Bardziej byli tu jako obserwatorzy. Utworzono pięć stref bezpieczeństwa.

W jednej z nich – w Srebrenicy – gdzie stacjonował czterystuosobowy kontyngent sił ONZ złożony z uzbrojonych po zęby żołnierzy holenderskich, doszło do największej masakry ludności cywilnej po drugiej wojnie światowej. Serbowie w bestialski sposób wymordowali w ciągu dziesięciu dni, od 12 do 22 lipca 1995 r., ponad osiem tysięcy bośniackich muzułmanów – samych mężczyzn i chłopców. Siły pokojowe ONZ wszystkiemu się przyglądały, nadal spokojnie patrolując ulice miasta. Przypadek? Chyba nie...

Szacuje się, że w czasie konfliktu zginęło ok. 100 tysięcy osób, a miliony musiały opuścić swoje domy.
W ponad 200 obozach na terenie Bośni i Hercegowiny w nieludzkich warunkach więziono i przetrzymywano ok. 130 tysięcy muzułmanów. Największymi bandytami tej wojny byli głównodowodzący sił zbrojnych Republiki Serbskiej gen. Ratko Mladić oraz jej prezydent – z wykształcenia lekarz psychiatra, poeta, ale przede wszystkim zbrodniarz wojenny – Radovan Karadžić.

Dayton – kruchy pokój

Wojna trwała do grudnia 1995 r., kiedy podpisano porozumienie pokojowe w Dayton. Na jego mocy kraj został podzielony na dwie części składowe: Federację Bośni i Hercegowiny, zamieszkaną głównie przez Bośniaków i Chorwatów, oraz Republikę Serbską, której dominującą grupą etniczną są Serbowie.

Mimo pokojowego podziału Bośnia i Hercegowina jest do dziś państwem złożonym, wielokulturowym i pełnym widocznych śladów swojej trudnej historii…

Piotr Ferenc

Howgh!!!
C.d.n.

 

 

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości