jakiś czas temu spoglądaliśmy na Bośnię i Hercegowinę przez pryzmat jej trudnej historii i wyrazistych smaków. Dziś porzucamy ogólny zarys, by zanurzyć się w konkretnych miejscach, gdzie czas płynie inaczej, a krajobraz zdaje się pamiętać więcej niż ludzie. Zapraszam do drugiej części opowieści o ziemi, która uczy pokory, zachwytu i uważnego słuchania.
Ostatnim razem w cyklu „Podróże, które mnie zmieniły...” przybliżyłem Bośnię i Hercegowinę historycznie i geograficznie. Przypomniałem o wojnie, wspomniałem o cichych i spokojnych ludziach, nie zapominając o znakomitej kuchni. W tej części nakreślę nieco inny obraz tej ziemi, wskazując kilka ciekawych miejsc, które warto odwiedzić.
Mostar: Strażnicy i skoczkowie
Niewątpliwą atrakcją wśród pereł Hercegowiny jest miasto Mostar, które rozwinęło się w XV-XVI w. pod panowaniem osmańskim jako ważne centrum handlowe. Po okresie austro-węgierskim (od 1878 r.) i jugosłowiańskim miasto przeżyło tragiczne oblężenie w latach 90. ubiegłego wieku. Jego nazwa pochodzi od starosłowiańskiego słowa „mostari” i oznacza strażników mostu, a obecnie odnosi się do słynnego Starego Mostu, strzeżonego przez dwie wieże – Tara i Helebija.
W 1566 r., na polecenie Sulejmana Wspaniałego, powstał kamienny Stary Most, który do dziś pozostaje najważniejszym zabytkiem Mostaru. Niestety, w czasie wojny, 9 listopada 1993 r., most został zburzony przez Chorwatów. Jego żmudną odbudowę zakończono 23 lipca 2004 r. Co ważne, dokonano jej w stu procentach z tych samych kamieni, z których powstał pierwotnie, wydobytych uprzednio z dna rzeki Neretwy. W lipcu 2005 r. Stary Most i jego najbliższe otoczenie zostały wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Obecnie na moście, 24 metry nad nurtem Neretwy, mieści się biuro klubu skaczących z mostu do rzeki. Tradycja skoków sięga XVII w., kiedy młodzieńcy, chcąc zaimponować dziewczynom, uskuteczniali podczas lotu w dół różne fikołki. Po chorwacku klub ten nosi nazwę „Klub skakacza ze Starogo Mosta u Neretvu na glavu i na nogu”. Co roku, w ostatni weekend lipca, organizowane są tam zawody w skokach do wody, w których bierze udział około 100 skoczków przybyłych z całego świata.
Wojna w Bośni lat 90. przyniosła zniszczenie 12 z 14 meczetów Mostaru, jednak większość z nich udało się już odbudować. Współcześnie na szczególną uwagę zasługuje Meczet Koski Mehmed Pasha; powstał on na początku XVII w. na polecenie wicekróla Koski Mehmed Pashy i stąd nazwany został jego imieniem. W Mostarze warto pospacerować po ciasnych, ale jakże malowniczych starych uliczkach, przy których znajduje się wiele klimatycznych restauracyjek. Dziś miasto jest ważnym ośrodkiem turystycznym, choć wciąż widać w nim ślady wojny i zróżnicowania etnicznego. Rzeka Neretwa naturalnie dzieli miasto na dwie części – zachodnią, zamieszkaną przez chrześcijańskich Chorwatów, i wschodnią, gdzie żyją muzułmańscy Bośniacy.
Blagaj: Mistycyzm u źródeł
Piętnaście kilometrów od Mostaru, nad rzeką Buną, znajduje się miasteczko Blagaj. Za czasów panowania Turków Osmańskich wybudowano tam aż siedem meczetów oraz medresę – szkołę koraniczną. W XVI w. powstał tu też klasztor Derwiszów – żebrzących, ascetycznych wędrownych mnichów muzułmańskich. Jest to Suficka Hanaka (po persku – klasztor, a po turecku – tekke). Samo słowo „derwisz” po persku znaczy dosłownie ubogi albo żebrak.
Specjalnością Derwiszów jest taniec, którym wprowadzają się w stan wirowania wokół własnej osi, naśladując ruch ciał niebieskich; wierzą oni, że w ten sposób pobudzają duszę do większej miłości wobec Boga. Zakon Tańczących Derwiszów założył w roku 1273 w Iranie (dawna Persja) Dżalal-Ad-Din-Rumi, jeden z największych poetów i mistyków perskiego kręgu kulturowego. Bośniacka nazwa klasztoru to Blagaj Tekija. Klasztor funkcjonował do śmierci ostatniego szejka w 1925 r. Warto wspomnieć, że w Blagaj urodziła się w XV w. ostatnia królowa Bośni – Katarzyna Kosacza, muzułmanka, która przeszła na chrześcijaństwo. Zmarła w Rzymie, gdzie po jakimś czasie ustanowiono ją błogosławioną kościoła katolickiego.
Obok klasztoru, który jest przyklejony do prawie 200-metrowej pionowej skały, znajduje się wejście do groty, skąd wypływa rzeka Buna. Takie miejsce nazywamy wywierzyskiem i to konkretne jest jednym z najsilniejszych w Europie. Wydajność źródła waha się od 3 do 123 metrów sześciennych na sekundę. Buna po 9 kilometrach wpada do Neretwy, natomiast podziemną jej długość szacuje się na ponad 20 kilometrów.
Kravica i Medziugorie: Woda i wiara
Będąc w Bośni i Hercegowinie w upalny dzień, można udać się do oddalonych o 15 km przepięknych wodospadów Kravica. Można tam poddać się kąpieli w chłodnej wodzie i nasycić jej niecodziennym widokiem, bowiem tamtejsze kaskady mają imponującą wysokość 25 m i rozciągają się na długość 120 m.
Szczególnym miejscem na Bałkanach jest miejscowość słynąca z kultu maryjnego – Medziugorie. Tam, według szóstki tak zwanych widzących, Matka Boża (po chorwacku Gospa), począwszy od dnia 24 czerwca 1981 r. w miejscu zwanym Podbrdo (Góra Objawień), objawia się do dnia dzisiejszego. Trójce z nich – Ivanowi, Vicki i Mariji – objawia się prawie codziennie, pozostałej trójce – Jakovi, Ivance i Marjanie – z różną częstotliwością. Gospa ukazuje się im tam, gdzie aktualnie przebywają. Matka Boża przekazuje widzącym w postaci orędzia tajemnice dotyczące przyszłych losów kościoła i świata. Choć kościół nie zatwierdził jak dotąd tych objawień – co podyktowane jest ścisłymi procedurami obowiązującymi w kościele katolickim – 12 maja 2019 r. papież Franciszek wydał zgodę na organizowanie oficjalnych pielgrzymek do tego miejsca.
Do Medziugorie każdego roku przybywa około dwa i pół miliona pielgrzymów z całego świata. Centralnym punktem wszystkich uroczystości jest kościół św. Jakuba. Na przełomie lipca i sierpnia odbywa się tam festiwal młodzieży – Mladifest Medziugorie, podczas którego modlitwą i tańcem młodzi ze wszystkich kontynentów uwielbiają Boga.
Prorok Eliasz i wolność Livna
Na terenie Bośni i Hercegowiny szczególnym kultem otoczony jest święty Ilija, czyli nasz Eliasz – jeden z największych proroków Starego Testamentu. Prawosławny klasztor pod jego wezwaniem dostępny jest w Bukowej Górze. Św. Eliasz żył w IX w. przed Chrystusem, a więc trzy tysiące lat temu. Jest on świętym Kościoła katolickiego, prawosławnego, ormiańskiego, koptyjskiego i syryjskiego, uznawanym również za proroka przez muzułmanów (w Koranie pojawia się pod imieniem Lijaas). W ikonografii wczesnochrześcijańskiej prorok przedstawiany jest jako młodzieniec, a od wczesnego średniowiecza jako starzec. Zazwyczaj błogosławi prawą ręką, a w lewej dzierży zwój z napisem, który jest odpowiedzią na zadane przez Pana pytanie. Kiedy bowiem Eliasz skrył się w pieczarze, aby tam przenocować, Bóg zapytał go: „Co tu robisz, Eliaszu?”. Eliasz odpowiedział: „Gorliwie stawałem w obronie Pana, Boga Zastępów, gdyż synowie izraelscy porzucili przymierze z Tobą, poburzyli Twoje ołtarze, a Twoich proroków mieczem wybili. Pozostałem tylko ja sam, lecz i tak nastają na moje życie, aby mi je odebrać”. W tradycji zachodniej święty trzyma miecz. Przy tym wszystkim ciekawostkę stanowi fakt, że żaden z dawnych proroków nie jest tak często wspominany w Nowym Testamencie jak właśnie Eliasz.
Bośniackie mustangi
Zwiedzając Bałkany, można także natknąć się na stado dzikich koni z Livna. Konie te, zwane bośniackimi mustangami, są potomkami koni gospodarskich. W latach 50. ubiegłego wieku część rolników spod Livna, po otrzymaniu od „taty Tito” (Josipa Broz – przywódcy Jugosławii) traktorów i innych maszyn, postanowiło wypuścić kilkanaście koni na wolność. Po kilkudziesięciu latach zwierzęta te zdziczały i obecnie stanowią prawdopodobnie największe stado dzikich koni w Europie. Ich liczebność szacuje się na około pół tysiąca.
Bośnia i Hercegowina to kraj, który pod wieloma względami łamie serce. To miejsce, gdzie można się zakochać i do którego chce się wracać. Z perspektywy moich ponad dwudziestu podróży nabrałem przekonania, że Bałkany są rejonem, którego nie można poznawać tylko na podstawie wiedzy książkowej. Tej ziemi trzeba dotknąć, poczuć jej zapach i posłuchać... Mieszkańcy bowiem mieli i mają wiele do powiedzenia...
Howgh!
Piotr Ferenc
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze