Grupa pielgrzymów z Rzymskokatolickiej Parafii świętego Michała Archanioła w Sępopolu, z księdzem Markiem Dzięgielewskim na czele, wyruszyła w niezwykłą podróż – nie tylko w głąb egzotycznych krajobrazów, ale także w głąb siebie. Z każdym krokiem, odkrywając bogactwo kultury, historii i duchowości Meksyku, pielgrzymi dotykali nie tylko ziemi, ale i nieba. Od majestatycznych piramid w Dolinie Teotihuacan po tajemnicze ogrody Xochimilco – ich serca i umysły wypełniały nowe doświadczenia. W tej wędrówce, która stała się nie tylko fizyczną podróżą, ale także duchowym odrodzeniem, uczestnicy mieli okazję przeżyć Eucharystię w Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata w koronie. Ałła Zarembo, z pasją i wrażliwością, zabiera nas w tę niezwykłą podróż, gdzie każdy dzień staje się nową opowieścią, a każda chwila – chwilą łaski…
Tak się u mnie złożyło, że pod koniec listopada i na początku grudnia gościłam na ziemi meksykańskiej. Co zobaczyłam, kogo spotkałam, co wprawiło mnie w zachwyt, a co w rozczarowanie, o swoich wrażeniach napiszę niebawem. Dzisiaj w tym czasie oczekiwania na Boże Narodzenie, opowiem jak Meksykanie przygotowują się do jednego z najważniejszych, najbardziej magicznych Świąt i okresów w roku – Navidad.
Bardzo trudno było mi pierwszego grudnia uświadomić sobie, że to już pierwsza niedziela adwentu. W Meksyku słońce, plaża, palmy i temperatura plus 32 stopnie Celsjusza, czy to Boże Narodzenie w środku wakacji? Dla mnie – osoby zawsze oczekującej zimowej aury z iskrzącym śniegiem, malowanymi mrozem oknami w cudne śniegowe płatki i dymem ścielącym się z kominów, nawet nie przyszło do głowy, że to już zaraz. Aczkolwiek w ostatni dzień pobytu, czyli 1 grudnia, idąc do bazyliki Matki Boskiej z Guadalupe, w przedświąteczny klimat wprowadziła naszą wycieczkę aleja z nasadzonymi kwiatami Gwiazdy Betlejemskiej. Kwiat poinsecję w Meksyku można spotkać dość często, rosnącą na rabatach lub jako kilkuletnie, okazałe krzaki. Na początku naszego pobytu, kiedy szliśmy tą aleją po raz pierwszy, rabaty zdobiły żółte i pomarańczowe aksamitki – symbol Święta Zmarłych w Meksyku, czyli Dia de los Muertos. Meksykanie bardzo hucznie, kolorowo i wesoło obchodzą te dwa dni, ale szybko po tym niezwykłym dla nas celebrowaniu Dnia Zmarłych opada kurz. Zapominają o śmierci i skupiają się na oczekiwaniu nowego życia – barwnych i nadzwyczaj wesołych nadrodzin Chrystusa. Jednym ze zwiastunów zbliżającego się Navidad jest bardzo ważne dla Meksykanów święto – Matki Boskiej z Guadalupe, przypadające 12 grudnia. W tym dniu w 1531 roku Matka Boża ukazała się Indianinowi Juanowi Diego na wzgórzu Tepeyac, które dzisiaj znajduje się na terenie miasta Meksyk. Obecnie są tam dwie bazyliki, stara i nowa oraz obraz Matki Boskiej namalowany w cudowny sposób na szacie Juana Diego w dniu objawień. Jest to czas, kiedy mieszkańcy, liczni pielgrzymi, turyści gromadzą się na wspólnych procesjach, festynach, modlitwach. Organizowane są kolorowe parady, a ulice ozdabiane dekoracjami i światełkami. W sklepach i na targach sprzedawane są choinki i ozdoby świąteczne.
Nikt nie czeka na pierwszą gwiazdkę
Od 16 do 24 grudnia trwa okres Las Posadas. W tych dziewięciu dniach organizowane są nocne spotkania, procesje, śpiewane są kolędy, czyta się fragmenty Pisma Świętego. Na wzór dziewięciu miesięcy błogosławionego stanu Maryi, organizowane są żywe szopki. Upamiętniają one przebytą drogę przez Matkę Boską i Józefa do Betlejem. Uczestniczące w Posadas osoby proszą o gościnę. Przyjmują ich rodziny, zapewniające schronienie i poczęstunek.
Choinki są tutaj ustawiane i dekorowane wcześniej. Natomiast na kilka dni przed Wigilią w okolicach choinki lub na stole w jadalni ustawia się szopkę, gdzie 24 grudnia wkładane jest dzieciątko Jezus. Oczywiście, że Meksykanie ten czas spędzają w bardzo radosnej atmosferze, hucznie, kolorowo, z muzyką, tańcami, pokazami sztucznych ogni i fajerwerków. 24 grudnia obchodzona jest Wigilia – Nachebuena. Nikt jednak nie wygląda za oknem pierwszej gwiazdki, natomiast gronie rodziny śpiewa się kolędy. O północy zaczynają się pokazy fajerwerków, a rodziny udają się na pasterkę, często nazywaną tam Mszą Koguta. Legenda głosi, że kogut w świętą noc zapiał raz i uczynił to dokładnie w momencie narodzin Jezusa. Zaraz po Pasterce rodziny zbierają się przy świątecznych stołach. Czy będzie tam czerwony barszcz czy karp? Nie, będzie teraz indyk nadziewany w czekoladzie. Będą solone i smażone ryby, sałatki, owocowy poncz z suszonej gujawy, tejocote, śliwek, cynamonu i trzciny cukrowej. Spożywa się Tortas – bułeczki posmarowane pastą fasolową, nadziewane cebulą, chili i awokado oraz zupę ugotowaną na wołowinie z dodatkiem ziół, czosnku, ziemniaków, pomidorów i kolb kukurydzy. Jedna dzieci w tym czasie nie dostają świątecznych prezentów.
Deszcz słodyczy oznacza zbawienie
Na drugi dzień świąt trzeba szukać podarunków pod choinką. W świąteczną noc w domach rozbijana jest Piniata wypełniona słodyczami – siedmioramienna gwiazda. To bardzo głęboko zakorzeniona tradycja. Piniaty zrobione są w kształcie gwiazdy, które dziecko lub dorosły z zasłoniętymi oczami próbuje rozbić kijem. Kiedy to się uda to na domowników i gości spada deszcz słodyczy. Piniata symbolizuje zło, które mani nas kolorami. Jej siedem rogów – to siedem grzechów głównych, kij rozbijając rogi walczy ze złem. Zasłonięte oczy Meksykanina symbolizują najważniejsze – wiarę. Nie widzimy, a jednak wierzymy. Deszcz słodyczy, spadający na biesiadników, oznacza Łaskę Bożą – nasze zbawienie.
„Mój dom – Twój dom”
Tradycje bożonarodzeniowe w Meksyku to mieszanka rodzimej kultury, dziedzictwa hiszpańskiego, wpływów amerykańskich i wielu innych. Nasz przewodnik Mario zapewnia, że święta są bardzo rodzinne, wesołe, kolorowe, pełne tradycji i bez zmartwień. Muzyka i tańce to nieodłączne elementy Bożego Narodzenia. Łączą ludzi, podkreślają znaczenie rodziny, wspólnoty i tradycji. Unikalne zwyczaje i rytuały przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Meksykanie są bardzo otwarci na innych, cieszą się wspólnym świętowaniem, szczególnie w tym wyjątkowym czasie. Na pożegnanie Mario wzruszył się i powiedział: „Mój dom – Twój dom”.
Mamy grudzień. Już nie taki szary jak listopad. Mnóstwo kolorowych światełek i świąteczne piosenki w sklepach przypominają nam o tym, że już adwent – czas nostalgii i miłości, że niedługo nastąpią szczególne dni. Mimo chłodnej aury za oknem będzie wyjątkowo rodzinie, ciepło. Czyżby grudzień nie chciał nas uświadomić, że dla miłości, rodziny, pojednania musi być szczególny czas? Choinka, światełka, iluminacje? Często tak jest, ale wcale nie powinno tak być. Szkoda czasu na mróz i lody, deszcze i niepogody. Swoje ciepło i radość możemy nieść nie tylko w pięknym grudniu. Życzę Nam wszystkim radosnych Świąt Bożego Narodzenia, a miłości i życzliwości – zawsze, nie tylko w święta.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze