615 lat później historia wciąż czeka, aż ktoś ją opowie. 15 lipca 2025 roku mija 615. rocznica bitwy pod Grunwaldem – wydarzenia, które przeszło do podręczników historii jako największa bitwa średniowiecznej Europy pod względem liczby uczestników. W 1410 roku starły się ze sobą siły zakonu krzyżackiego oraz zjednoczone wojska polsko-litewskie, dowodzone przez Władysława Jagiełłę. To moment historyczny o ogromnym ciężarze – politycznym, militarnym i symbolicznym.
Ale co mają z tym wspólnego Bartoszyce?
Otóż więcej, niż mogłoby się wydawać. W źródłach historycznych, zwłaszcza w słynnym manuskrypcie „Banderia Prutenorum”, zachowanym w Bibliotece Jagiellońskiej i opisanym przez prof. Stefana K. Kuczyńskiego, znajdziemy jednoznaczną informację:
„Chorągiew miasta Bartoszyc, którą prowadził wójt z Bartoszyc; pod nią byli liczni bracia zakonni stanu rycerskiego i ziemianie okręgu bartoszyckiego, którzy topór, po polsku oksza, po czesku bradaczicza, mieli za godło, którą też nieśli jako znak na chorągwi.”
Reklama
Ten topór – proste, groźne narzędzie wojny – był symbolem ówczesnych Bartoszyc. Ich mieszkańcy znaleźli się w samym środku legendarnego starcia. Dziś ten fakt pozostaje niemal nieznany.
Warto zauważyć, że historia nie musi dzielić – może łączyć. Owszem, bartoszycka chorągiew walczyła po stronie zakonu, ale w wojskach Jagiełły znajdowali się także rycerze i chorągwie z ziem, które dziś zamieszkują przodkowie obecnych mieszkańców Bartoszyc. Bitwa pod Grunwaldem to nie miejsce na lokalny podział – to okazja do wspólnego spojrzenia na dzieje, które nas wszystkich ukształtowały.
Co więcej – Bartoszyce miały już pomysł, jak ten historyczny wątek wykorzystać. Za kadencji burmistrza Krzysztofa Nałęcza podjęto próbę promocyjnego wykorzystania chorągwi z toporem. Powstały rekonstrukcje flag, które sporadycznie pojawiają się w przestrzeni publicznej. To dobry początek, ale – niestety – zbyt mało konsekwentnie rozwijany.
Bo przecież to nie o wojenną stronę chodzi. Chodzi o świadomość, że tu – na bartoszyckiej ziemi – kształtowała się historia, o której uczą się dziś dzieci od Gdańska po Zakopane.
615 lat to wystarczająco dużo czasu, by zamiast grzebać w ranach, zacząć opowiadać historię, która łączy i buduje dumę z miejsca, w którym żyjemy.
I może ten felieton będzie kolejnym małym toporem, który – tym razem – rozłupie milczenie wokół bartoszyckiej chorągwi.
„Chorągiew miasta Bartoszyc…”, w: Kuczyński Stefan Krzysztof, Jana Długosza chorągwie krzyżackie, Wydawnictwo Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1987.
Ilustracja: „Banderia Prutenorum”, Biblioteka Jagiellońska.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze